środa, 12 października 2011

Taka doba....

1) Zawożę Synka do przedszkola. Wracam do domu. Zostawiam samochód najprawdopodobniej na światłach. Ergo - rozładowany akumulator.

2) Próbuję odpalić wóz, by przywieźć Synka, jeszcze nic nie wiem o akumulatorze. Dowiaduję się, gdy nasz fordzik płacze zamiast ładnie ruszyć do przodu.

3) Pożyczam od teścia-elektryka prostownik. Kable łączę odwrotnie niż powinienem. Spięcie niszczy prostownik. U teścia jestem spalony.

4) Z nudów nadgryzam zabawkę Synka - świecący patyczek, który złamany wpół emituje fosforyzujące światło. Na język i usta wylew mi się jakaś paląca substancja.

5) Córa budzi się o 22:30 i do północy budzi się z płaczem co 30 sekund. Zęby jej się wybijają.

6) Synek się budzi z gorączką.

7) Zasypiam do szkoły i mam 10 minut na wyjście na autobus.

8) W szkole oszałamiający ból głowy...

Kto da więcej?

15 komentarzy:

  1. Jesteś nie do przebicia! Szacun chłopie!:))
    Mnie interesuje ta substancja, co to się rozlała:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy to wszystko wydarzyło się w poniedziałek? Nie chcę straszyć,ale ponoć "Jaki poniedziałek..."

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet się nie będę ośmieszać, próbując opisywać moje' tzw. problemy ;-)
    Jesteś wielki (jeśli nadal żyjesz!!!) :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Mogę Ci dołożyć zachowanie uczniów, o ile 'od moich czasów' nic się nie zmieniło plus takie wypracowania, jakie zacytowałeś ostatnio;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Możesz założyć szkołę przetrwania.

    OdpowiedzUsuń
  6. Papryczko, substancja była zółta. Tyle wiem. W smaku ohydna...fuj.

    OdpowiedzUsuń
  7. Eviku, to wtorek był taki feralny. I jeszcze miałem L4 na chorą Córę. Kurcze, gdybym był w szkole, przynajmniej akumulator bym oszczędził.

    OdpowiedzUsuń
  8. Auroro, żyję...
    Jestem jak Santiago ze "Starego człowieka i morze", jak baran brnę w to życie...

    OdpowiedzUsuń
  9. Marku, a jeśli uczniowie przetrwaliby mistrza?

    OdpowiedzUsuń
  10. Znajdź plusy w swojej dobie. Możesz np. zrobić kartkówkę uczniom, albo zarządzić aby robili coś sami - jakieś wypracowanie itp., a Ty w tym czasie oddajesz się wolnej chwili. A co ja mam zrobić? Przychodzę do roboty i nie ma ucznia na którym mógłbym się zemścić za nieudane 24 godziny ;) :D Chyba powinienem zostać nauczycielem :D :D :D

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. No to dales do wiwatu!! Tym razem jestes chyba niepodwazalnym rekordzista:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bosy Antku!
    To by oznaczało, że był dobrym nauczycielem.
    Aczkolwiek nie jest moim celem konkluzja, że dobry nauczyciel to martwy nauczyciel.

    OdpowiedzUsuń
  13. Eee tam... dzień jak co dzień;-)
    Gratuluję Ci odporności. Taki dzień nieźle potrafi dać w kość.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurde, a jest coraz gorzej - dwójka nam się rozłożyła juz. Jutro lekarz. Kolejny raz od wrzesnia...
    :-(

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.