wtorek, 4 października 2011

Małżeńsko

Ja i praca.

Stare dobre małżeństwo.

Najpierw zauroczenie, długi etap narzeczeństwa, teraz stabilizacja. Układ spięty pasją i wyrachowaniem.

Mamy swoje rocznice, prywatne święta i rytuały. Mamy dni pełne entuzjazmu, energii i zapału. Ale mamy też ciche dni, gdy nie możemy o sobie na spokojnie myśleć. Gdy już nam się wydaje, że cały świat jest przeciwko nam.

Mimo wszystko jakoś nam po drodze.

A dzieci?

Cóż, raz przyszli kandydaci do Nobla z literatury, raz  kandydaci do Ig Nobla. Jak to w życiu...

PS

Post jako odpowiedź na pytanie I-Bo z poprzedniej wiadomości.

PS1

Czasowo pewnie mnie nie będzie - (chyba) kuna zżarła nam kawałek kabla telefonicznego.

5 komentarzy:

  1. :)))
    Bardzo mi się u Ciebie podoba :)
    Biegnę poczytać inne posty ;)
    Pozdrawiam ciepło! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Elaine, miło mi będzie bardzo. Pozdrawiam również.

    OdpowiedzUsuń
  3. A propos kun, to w ubiegły piątek pierwszy raz widziałem kunę. Najpierw usłyszałem popiskiwanie. Podchodzę i widzę małą myszkę, która jak się okazało: konała. Obok druga leżała już martwa. Aż tu nagle.... jakiś szczur, nie szczur, raczej elegantka w popielatym futerku. Cofnęła się. Znowu podeszła - na bezpieczną odległość. Najwyraźniej przeszkodziłem jej w kolacji. Oj! Bezczelne te kuny i zuchwałe.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.