niedziela, 3 lipca 2011

Wiersz na nowy tydzień XIII

Jestem perfidny. Gdy we wrześniu dostaję jakąś pierwszą klasę, z miejsca rzucam im tekst do zinterpretowania. Wypracowanie na dwie duże strony. Wiersz D. J. Enrighta pt. "Wiara."

Jest srogo, zważywszy na to, że  przedstawia on dość nieortodoksyjną wizję wszelkich religii. Wizję, z którą w chwilach głębokiego zwątpienia (rzadkich, ale jednak) się zgadzam.

WIARA


Wieczorem, kiedy pracuję
pali się nocna lampka
i nadciągają owady.


W pogoni za owadami
z nor wychodzą jaszczurki.
Po drodze zezują na mnie
w niespokojnym podziwie,
sprężone do ucieczki:
On daje, On także odbiera.


Owady kochają światło
i pójdą na pożarcie. Uważają zapewne
że smok o sprężynowej szczęce
to moje narzędzie kary.


Nietrudno być bogiem.
Starczy wywiesić lampę,
zatopić się we własnych troskach,
a resztę zostawić wiernym.

Tłumaczył Piotr Sommer.

1 komentarz:

  1. Każdy z nas ma takie chwile... Wiersz uważam za mądry i głęboki, choć najczęściej się z nim nie zgadzam:)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.