piątek, 8 lipca 2011

Raporty z dna

A)


B) W dość oficjalnej sytuacji znajomy ksiądz musiał odpowiedzieć na pytanie:
- Jak ksiądz myśli, co się będzie działo z coraz bardziej laicyzującym się, a może nawet ateizującym, społeczeństwem.

Po chwili namysłu:
- Jeżeli czegoś szybko nie zrobimy, będzie tylko gorzej. Dużo gorzej...

C) Co starsi pamiętają archaiczny program telewizyjny pt. "Bliżej świata." Jednym z komentatorów emitowanych materiałów był francuski korespondent Bernard Margueritte. Do dziś czynny zawodowo. Na jednym ze spotkań, o których mi opowiadano, powiedział takie słowa:

- Wy, Polacy, z taką zazdrością patrzycie na Zachód. Ale tam nic nie ma! To my wam zazdrościmy. Bo nie mamy niczego. Mamy duchową śmierć kliniczną. Nic więcej...

D) Fragmenty przeczytanej ostatnio książki Krzysztofa Vargi "Nagrobek z lastryko." Książki w połowie świetnej, a w połowie do bólu bełkotliwej.  Książki, której momenty bezlitośnie punktują najsłabsze i najobrzydliwsze słabizny naszej cywilizacji. Książki, której narrator żyjący w przyszłości, "wspomina" swojego dziadka żyjącego właśnie na przełomie wieków XX i XXI. I tak to wygląda:

 Wtedy jeszcze nie byli małżeństwem, potrafił więc
wydawać pieniądze, nieograniczany niczym innym niż
własne przyjemności: gurmandztwo, pijaństwo, chłopac-
two. Być może nie umiał zarabiać, ale w wydawaniu był
bardzo dobry. Tworzył samotną przeciwwagę dla hord
urzędników, którzy umieli świetnie zarabiać, ale nie po-
trafili z fantazją tracić dużych pieniędzy. A były to czasy,
gdy można było wydawać pieniądze na najbardziej nie-
zwykłe rzeczy: ubrania, restauracje, taksówki, a nawet
podróże zagraniczne, loty samolotami i kupowanie re-
klamowanych produktów.

Tak więc na początku wieku sprawy wyglądają całkiem
nieźle. Dziadek jest dzieckiem swoich czasów: upija się,
modli, boi, obiecuje, łamie obietnice, kłamie, że nie zła-
mał, przysięga, że się zmieni, ale wciąż jest taki sam. Je-
śli chce mieć francuski ser, to go ma. Gdy przyjdzie mu
ochota na dobry proszek do prania, po prostu go kupuje.
Gdy przestraszy się śmierci, ogląda obrzydliwy horror
i wie, że śmierć to nieprawda.  

(...)

Reszta ludzkości, która nikogo nie zabiła, nie okradła,
nie oszukała, nie zdradziła ani nie zwolniła, przeżywała
potworne wyrzuty sumienia. Z powodu tracenia czasu
na oglądanie całymi dniami telewizji oraz tego, że przez
pierdoły straciła ciekawy program w telewizji, w któ-
rym dyskutowano na aktualne tematy, na przykład „Jak
zdrowo żyć z drugą żoną, której jest się trzecim mężem,
w sytuacji, kiedy poprzednia żona jest chora umysłowo?".
Problematyka zdrowotna jest bardzo ważna, niestety czę-
sto lekceważona, dobrze, że są poważne programy na ten
temat, szkoda, cholerna szkoda, że nie udaje ich się oglą-
dać, bo człowiek traci czas na jakieś nieważne problemy
i ma z tego potem tylko wyrzuty sumienia. Pozostali, któ-
rym udało się obejrzeć ten program, mają wyrzuty su-
mienia, że nie kupili promowanej wędliny, bo tak bardzo
się spieszyli, żeby go obejrzeć, a to była niebywale nie-
zwykła okazja i nie ma szans, że się wkrótce powtórzy. 

Ci, którzy się nie spieszyli, mieli z kolei wyrzuty, że kupili za
dużo promowanej wędliny, z którą teraz nie ma co zro-
bić, a psu dać jednak szkoda, choć to najbliższy przyjaciel
człowieka i w sumie pełnoprawny członek rodziny, no ale
jednak pies, nie da się ukryć. W dodatku dla psa jest lep-
sze, droższe jedzenie w puszkach i granulkach, i aż głu-
pio byłoby mu dać wędlinę dla ludzi w cenie promocyjnej,
skoro jest dwa razy tańsza niż kotleciki wołowe z nadzie-
niem wątrobianym i minerałami dla psów.

Ludzie mieli wyrzuty sumienia, że spędzają cały swój
czas w pracy zamiast z rodziną, ale kiedy siedzieli z ro-
dziną, czuli, że przecież mogliby zrobić coś twórczego,
zamiast tylko gotować obiad, potem go jeść, a na końcu
wydalać, no i słuchać rodziny, patrzeć na rodzinę, mó-
wić do rodziny, dla której po prostu szkoda słów. Gdy
zabierali się do czegoś twórczego, szybko docierała do
nich świadomość, że to jednak idiotyczna strata resz-
tek czasu, który można przeznaczyć na coś sensownego,
jak na przykład zakupy na cały tydzień, aby nie biegać
codziennie do sklepu, a to po mleko, a to słoik przecie-
ru pomidorowego, choć i tak zawsze się okazuje, że cze-
goś zabrakło albo się zapomniało. 

Lepiej usiąść w piątek wieczorem przed wiadomościami, 
bo potem nie będzie czasu (film na jedynce, film na dwójce, 
potem film w Polsacie i film w tvn, i zanim się człowiek zorientuje, 
jest już druga w nocy, dobrze, że jutro jest sobota i można się
wreszcie wyspać) i zrobić listę koniecznych zakupów na
cały tydzień, a jeśli chodzi o niektóre artykuły, jak papier
toaletowy, odświeżacz powietrza do toalety, żel mordują-
cy bakterie, odkamieniacz do miski klozetowej, wysoko-
wydajny koncentrat do przepychania zatkanych rur - to
nawet na cały miesiąc albo i dwa.

Ale czy istnieje bardziej dojmujące zaprzepaszczenie
czasu niż stanie w kolejce do kasy w sobotę, kiedy wszy-
scy przyjechali na zakupy i nie można znaleźć wolnego
miejsca na parkingu, chyba że tam, na samym końcu,
z którego to końca trzeba iść do sklepu dziesięć minut,
pełne dziesięć minut straconego czasu plus dziesięć
minut na zdjęcie kołpaków, odkręcenie anteny, wyjęcie
radia oraz schowanie ich do bagażnika, a potem powtór-
ne ich założenie po skończonych zakupach. Do tego co
najmniej piętnaście minut na stanie w kolejce do kasy,
a wcześniej pięć minut za decydowanie się, którą kolejkę
wybrać, czy tę gdzie jest mniej ludzi, choć każdy z więk-
szymi zakupami, wypełniającymi po brzegi wózki, czy tę
gdzie stoi dwa razy więcej klientów, ale każdy z nich ma
trzy razy mniej produktów, a co drugi z nich stoi tylko
z koszykiem, a nie z wózkiem.

E) Gdybym nie wierzył. Gdybym zakładał istnienie pustki wokół nas. Gdybym nie ufał i nie czuł obecności. Opieki. Ręki, która prowadzi przez życie takiego bożego idiotę jak ja. Już dawno w takim świecie opisanym na różne sposoby wyżej, rzucił ręcznik i powiedział: "Pieprzcie się beze mnie sami!"

W świecie pochłaniania, wydalania, umierania...

No i chyba bym użył jeszcze mocniejszego słowa nawet "pieprzcie..."

15 komentarzy:

  1. Ale każdy z nas niestety przesiąknięty jest takim konsumpcjonizmem. Próbujesz się zatrzymać, iść pod prąd, ale zawsze gdzieś w tamie znajdzie się wyrwa, która burzy twój misternie budowany świat. No ale" 7 razy na dzień upadam, nie jestem święty...

    OdpowiedzUsuń
  2. Brak wiary, czy też nieodczuwanie Ręki, nie oznacza automatycznie popadnięcia w pustke i konsumpcjonizm. To nieuprawnione uproszczenie. Wartości takie jak szacunek do drugiego człowieka, współczucie dla słabszych, uczciwość, wierność wywodzić można skądinąd, nie tylko z owej Ręki, a zachłanne zakupy i oglądanie TV to nie jest jedyna alternatywa dla tak pojętej duchowości.
    ps. Nie lubię zakupów i tego szału towarowego. Nie oglądam TV.

    OdpowiedzUsuń
  3. Elu, ale z prawdziwej Wiary nie wyrosną patologie, a z niewiary a i owszem.

    Może upraszczam, ale tym większe pole do manewru się tworzy.

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mogę się nie zgodzić z Twoimi wnioskami, Bosy Antku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To jest dyskusja, którą już toczyliśmy, więc wciąż żywa. Zarówno wiara, jak i niewiara mogą generować patologie. Wiara fanatyczna lub wiara pozorna (rytualna, na pokaz) niewiara nihilistyczna - obie są źródłem zła. Ja po prostu uważam, że wiara jest niepotrzebna do bycia dobrym człowiekiem. Jeśli ktoś tylko pod warunkiem wiary w istnienie prowadzącej Ręki nie gwałci, nie kradnie, nie kłamie i nie zdradza - jest bardzo niebezpiecznym człowiekiem, co bowiem będzie jeśli jego wiara się zachwieje? Bezpieczniej nie opierać swojej moralności na tak chwiejnych podstawach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiara fanatyczna nie jest prawdziwą wiarą. To pierwsza rzecz. Fanatyzm jest zaprzeczeniem słów Chrystusa "Jesli chcesz..." Taki margines dyskusji.

    OdpowiedzUsuń
  7. I uważam, że wiara (ok, chrześcijaństwo i w ogóle religie monoteistyczne) mogą o wiele lepiej ukształtować człowieka niż jakikolwiek system filozoficzny.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiara to gotowe schematy myślenia - to mam przeciwko wierze. A i bez niej można walczyć z płytkością czasów. Myśleć, że wiara jest (jedyną) receptą na zło - to największy grzech wierzących.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdesperowany, a niewiara to chaos, szarpanina, niezdecydowanie i brak poczucia sensu.
    Kto z nas ma rację?

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja się - uwierz - nie szarpię, nie żyję w chaosie (pomijając ten tworzony przez Chłopaków). Potrafię się zdecydować i kieruję się w tych decyzjach zasadami, które są pewnie zbieżne z Twoimi, chociaż mają inne źródło. I że to wszystko ma jakiś sens - w to akurat wierzę.
    I nie mam potrzeby, żeby mieć rację, nie muszę prowadzić krucjat.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze, że tak napisałeś, bo wychodzi na to, że zarówno Twoje uogólnienie, jak i moje uogólnienie fałszuje realia.

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  12. Zastanawia mnie więc... co to jest wiara? I która wiara? Obawiam się, że już w słowie "wiara" - siedzi zakłamanie, bo różne religie w różny sposób zapatrują się na człowieczeństwo, usprawiedliwiają i nakierowują na konkretne mechanizmy. Tym samym zmienne w religiach reguły obcowania w społeczeństwie prowadzą do sporów, w których dochodzi do tworzenia hierarchii "mój Bóg nad twoim, moje zachowanie ponad twoim".

    Właśnie to mnie przeraża.
    Wybranie dla siebie, jednego z systemów religijnych, wcale nie określa tego, ile jest człowieka w człowieku.

    Równie dobrze można nie wierzyć w nic, ale dostrzegać wokół siebie innych i w kontaktach z nimi kierować się szacunkiem, można rozwijać się wewnętrznie. Być dobrym człowiekiem. Bez Ręki i Opatrzności. Z krwi i kości.

    Bo... przepraszam, ale to jaką się jest osobą, kunsumpcyjnie upadłą i zaprzedaną masowej histerii medialnej, czy też bezinteresowną i otwartą na ludzi i świat, zależy tylko od człowieka i jego zapatrywań.

    Obecność Ręki jest moim zdaniem dodatkiem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Gr.

    ja nigdy nie twierdziłem, że religia to jedyny warunek "bycia dobrym."

    Ja tylko (i aż) twierdzę, że wiara (oczywiście nie jakieś kulty przodków czy patologie, jakie mamy np. w Polsce) pomaga być lepszym niż się JUŻ jest.

    pzdr

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.