piątek, 1 lipca 2011

Każde lato z Agathą...

Jedno z najpiękniejszych, nie tylko czytelniczych wspomnień. 

Środek lat 90. Wakacje. Rodzice z braćmi wyjeżdżają na Mazury do babci od strony Mamy. (Jestem w połowie Kurpiem. Nie wiem, co to znaczy, ale zawsze jakoś mnie to dumą napawa...)

Ja zostaję w domu. Mam pod opieką drugą babcię. Psa i parę kotów. Lato ciepłe, momentami upalne. Gdy wszystkie zwierzaki (babcia też) oporządzone, nakarmione, napojone - mam czas dla siebie. Babcia w swoim pokoiku słucha radia lub ogląda telewizję. Ja wynoszę leżak do ogrodu, siadam pod rozłożystym orzechem, biorę książkę i czytam.

"Śmierć na Nilu" Agathy Christie. Kupiłem parę lat wcześniej w antykwariacie, ale pierwsze podejście było fiaskiem. Za dużo bohaterów, za dużo scen wprowadzających w tok opowieści etc. 

Tym razem podszedłem metodycznie do całej akcji - spisałem na kartce kto jest kim i czytałem. 

Byłem tak urzeczony, że nie zauważyłem, kiedy zbliżył się wieczór. Płynąłem Nilem razem z Herculesem Poirot i razem z nim szukałem mordercy. Książkę pochłonąłem. Jej klimat, jej elegancję, wdzięk i cudowną staroświeckość. 

Od tamtego czasu każde wakacje zaczynają się od lektury Królowej Kryminału. Musi być. 
Nie ma, że boli ;-)


Anglia, szarmanccy dżentelmeni, tajemnicze damy, rodzinne tajemnice, wysublimowane zbrodnie - kupuję ten teatr tak, jak inni kupują literaturę fantasy, science-fiction czy romansidła. Gram w tę grę na zielonych polach brytyjskiego imperium.

Piękne jest również to, że nasza druga z pierwszą Żoną (i jedyną) podróż poślubna odbyła się dokładnie na trasie rejsu bohaterów "Śmierci na Nilu"...
                                                               ... tym razem nikt jednak nikogo nie zabił.

8 komentarzy:

  1. wszystkie zwierzaki oporządzone, babcia tez.... no kolego, musiałes mieć dzika babcię;)

    Pewnie się pogrążę ale ja kryminałów Agaty nigdy w reku nie miałam.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Magdo, wyczułaś bezbłędnie...

    ;-)

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  3. hehehe dobrze, że obyło się bez trupa w tle ;P ja też uwielbiam Królową Kryminału :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja córka uwielbia jej książki. Kilka dni temu dostałam sms'a......."mamo katastrofa, książka wpadła mi za siedzenie, jestem udupiona na 6 godzin w pociągu........., co ja mówię, jestem udupiona na dwa tygodnie u pradziadków bez książki". Książka została wydobyta dzięki uprzejmości pana konduktora:))))). Pozdrawiam:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, miłe były takie wakacje z książkami. Leżak, słoneczko i święty spokój. Z panią Agatą nie mam podobnych wspomnień, ale ogólny klimat rozumiem doskonale...

    OdpowiedzUsuń
  6. Zarowno książki jak i filmy to w wersjach oryginalnych przykłady najładniejszej angielszczyzny, polecam kazdemu, kto probuje nauczyc sie "the queen's english".

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie Agata to zimowe czytanie, gdy nie mam pracy w swojej w prac. Grupowo pochłaniamy kryminał za kryminałem. A latem rządzą Muminki. od zawsze, na zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiewióro, a "Zima w Dolinie Muminków" też Ci się czyta dobrze latem?
    ;-)

    Ja przynajmniej raz w roku czytam tę część właśnie zimą, wzdłuż najciemniejszych dni i nocy.

    Podnosi na duchu!

    pzdr

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.