środa, 6 lipca 2011

Chińczyków dwóch było...

W każdy czwartek w moim miasteczku odbywa się targ.

Jest taki mały ogrodzony płotem placyk zamknięty i straszący pustymi budami  przez 6 dni w tygodniu, ale właśnie w czwartek zjeżdżają się tam "kupcy" i handlują.

Ostatnio poszedłem tam, bo sezon na czereśnie trwa i liczyłem, że się ich trochę nawcinam.

Ależ się pomyliłem!

Na jakieś 20 "stanowisk", tylko 3 (!!!) zajęte były przez sprzedawców jedzenia. Żenujące ogórki, koper, młode ziemniaki, fasolka, pomidory. Nic więcej.

Załamka, bo reszta targowiska to badziewne ciuchy z Chin, majty, staniory, kapcie, bluzki, sandały gumowe, podróbki perfum, podróbki kosmetyków.

Nie było żadnych owoców, nie było niczego tak naprawdę. A, Chińczyków dwóch było...

(A wydawać by się mogło, że w miasteczku otoczonym przez wioski i sioła powinien kwitnąć tego typu przybytek. Ale nic z tego.

Parę lat temu okoliczny ksiądz mówił mi o swoich kolędach w tych wioskach. "Tam ani jednego konia nie ma", stwierdził, zwiesiwszy głowę jak stary zmęczony życiem perszeron.)

- Co się dziwisz? - dziwi się Żona - nie opłaca się nikomu. Jedź do Biedronki (do Biedy, jak to się teraz mówi), tam wszystko jest.

Jadę nazajutrz - faktycznie. Gruszki z Argentyny. Marchew z Italii. Do wyboru, do koloru, międzynarodowo.

Ostatnio czytam wypowiedź naszego "greckiego" trenera Jacka Gmocha - zapytany o warunki życia w Grecji, mówi:

Młodzi ludzie zaczynają falowo wracać na wieś. Przez tanie produkty z Chin i Afryki Północnej nie opłacało się niczego produkować. Zniszczono uprawy tytoniu, bawełny... Na szczęście pozostały uprawy winorośli i oliwek, więc Grecja na pewno z głodu nie umrze.


To jak?

Macie kogoś na wsi?

6 komentarzy:

  1. Niestety to prawda i dotyczy wszystkich już chyba cudownych miejsc, gdzie dawniej były wspaniałe owoce, warzywa, a dziś jak napisałeś majty, staniory, kapcie......

    OdpowiedzUsuń
  2. W Polsce sama mieszkam od niedawna na wsi, i mam wiejskie jajka, morele, wiśnie i czereśnie od sąsiadów, a pomidory, truskawki, porzeczki ze swojego ogórdka, wszystko w zasięgu ręki:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo Polak woli dać 2 zł za chińskie ogórki nie wiadomo czym nawożone niz 3 zł za polskie w miarę zdrowe.
    Po co inny Polak ma zarabiać lepiej Chiny sponsorować.
    Potem u nas nic poza marketami nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na wsi szaro i nudno, a dokładniej szara strefa. Nie jest aż tak tragicznie, ale nie opłaca się tego sprzedawać z paragonami itd.

    OdpowiedzUsuń
  5. Quis, i to mnie boli. A z drugiej strony skąd taki biedny ja mam wiedzieć, że "chłop z targu" nie ma chińskiego badziewia.

    Oj, ciężko się połapać.

    pzdr

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.