wtorek, 21 czerwca 2011

O wyższości kreacjonizmu

Pogoda ostatnio kiepska - raz wieje sakramencko, raz leje, raz upał...

Synek wariuje razem z pogodą - nosi go, w domu się nudzi, do przedszkola już by się nadawał. Żona kombinuje jak może, by młodego czymś zająć w czasie "niewyjściowym."

Wymyśliła lwa. Z pudła wielkiego. Tymek pomagał wycinać otwór paszczowy króla zwierząt, pomagał go malować. Zabawa zaczynała się, gdy do paszczy lawa miał trafić piłką.

Z daleka mu nie szło. Rzuty silne, ale mało precyzyjne. Podchodził więc do "lwa" i wpychał mu po prostu piłki do szczerzącej się gęby.

- Tymku, a ty się nie boisz tego lwa, że tak blisko podchodzisz?

- Nie boję się.

- A dlaczego się nie boisz?

- Bo,
         bo,
              bo,
                   bo,
                            ja tego lwa stworzyłem!

14 komentarzy:

  1. Ależ to piekielnie ważne!
    W myśl tej myśli nie musimy bać się swych projekcji ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Eee- Tymek jeszcze nie czytał 'Frankensteina'! Samo stworzenie niczego nie gwarantuje ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam napisać dokładnie to samo co kolega powyżej, to się nie będę powtarzać. Dobrego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. mądra odpowiedź - gratuluję syna. tak powinno być, że to, co samodzielnie stworzone nie powinno kąsać ręki pana

    :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Polecam też zrobienie robota z pudełek, dziecko ma radochę przez kilka godzin. Nasz jest fanem gwiezdnych wojen i nawet sam robi rysował przyciski. Zapomniał tylko szpary na oczy, przez co miał jeszcze więcej zabawy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Prawidłowy tok myślenia :) Dopóki młody nie zostanie pisarzem. Postaci potrafią się wymknąć spod kontroli ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może nie na miejscu, ale Stalin stworzył Hitlera, a później się go przez moment obawiał (zwłaszcza jak ten doprowadził swoje dywizje na 80 kilometrów od Moskwy).

    Ale Tymek jest dzieckiem. A dzieci nie tworzą potworów, są "czyste", nie spaczone żadnym systemem/ideologią, więc tworzą tylko rzeczy dobre, których się nie boją. W ogóle dziecko to najlepszy przykład na to, że człowiek jest dobry z natury, co prowadzi do kreowania dobra. Dopiero jego zindoktrynowanie może doprowadzić do zła.

    OdpowiedzUsuń
  8. no proszę, kartony ostatnio w modzie ;))

    OdpowiedzUsuń
  9. Magdo, Kartony wiecznie w modzie u nas...

    ...a jest za ciepło, by palić tymi, z których nie da się już nic stworzyć.

    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Janku, nie do końca się mogę zgodzic z tą dobrocią. My Synka szkolimy, by nie straszył zwierzatek. A ostatnio na moich oczach z premedytacją rozdeptał ślimaka.

    Oj, wkurzyłem się...

    OdpowiedzUsuń
  11. Doro, dzięki za robotyczny pomysł - już szukam inspiracji. Może z samego Synka zrobimy robota?

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdesperowany, Frankenstein chyba jeszcze ciut poczeka.

    Ale lektura to ważna, zaiste...

    pzdr serdecznie Ciebie i całą resztę Was, kochani!

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.