sobota, 14 maja 2011

Dziecku potrzebni mama i tata

Byliśmy z Synkiem pobrać krew. Trzeba było, bo się blady zrobił, słabł jakoś, senny się robił. Podejrzewaliśmy anemię (jego kuzyn miał), więc bez badania krwi nie udałby się nic ustalić.

Baliśmy się tego pobierania, bo jego kuzyn musiał być przytrzymywany przez dwie pielęgniarki, a trzecia dopiero mogła wbić się w wątłą żyłkę dziecka. Ryk, rozpacz, groza...


My się przygotowaliśmy. Synek wypatrzył kiedyś w TV reklamę, w której prezentowano wielkie, naturalnych rozmiarów robale, bardzo realistycznie zmajstrowane. W robalu bateryjka, która napędza robala. 

Synek w godzinie największej trwogi miał tego robala dostać i tym samym miał mieć odwróconą uwagę od igieł, strzykawek itd.

Samo pobieranie szybko przekształciło się w istną torturę, ale dzielnie Tymek się spisał, bo na widok wielkiego pająka łzy mu obeschły i szybko zapomniał o kłuciu.

Robal jest świetny. Sama liczba kawałów, jaka może być za jego pomocą sprokurowana, jest przebogata. Włożyć komuś tego pająka do wanny, położyć na talerzu, spuścić na żyłce w okolicach twarzy... Rozkosz!

Nie wiem tylko czemu, moja Żona mówi, że tego robala kupiłem sobie dla siebie, a nie dla Synka. A to przecież nieprawda.

Prawda?

No i jeszcze jedno. Robal jest najlepszym argumentem na rzecz tego, że każde dziecko potrzebuje mamy i taty. 

TYLKO tata mógłby zrobić takie zdjęcie własnemu dziecku...



PS

Żadne dziecko nie ucierpiało fizycznie i psychicznie w czasie robienia tego zdjęcia.

16 komentarzy:

  1. pająk!!!!! bleh...! zgroza... żeby się żywym nie zaczął z rozpędu bawić, bo teraz takie spaślaki z krzaków wychodzą, że można się potknąć o nie ;)

    a tak serio, to masz przeuroczego synka!!! sama słodycz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podpisuję się "wszystkimi czterema łapami": dziecku naprawdę potrzebna jest mama i tata.

    A zdjęcie prześliczne, synuś cudowny, pająk .... może być (jeśli wiadomo, że nie jest żywy).

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny pająk!!!!!!! Syn tez niczego sobie ;DD A gdzie kupiłeś, pędzę, lecę?!

    OdpowiedzUsuń
  4. Feeee!!!! Paskudztwo, rzeczywiście mama by tego dziecku nie zrobiła. Podpisuję się pod stwierdzeniem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aurora:)
    To ja chyba jestem wyrodną, nietypową matką, bo bym mogła coś takiego zrobić.A jakże! Wyjątek: gdybym wiedziała, że moje dziecko ma arachnofobię.
    A tak na marginesie - kocham dwójkę swoich dzieci; żeby nie było.....

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziewczyny, to tylko zabawka, którą, nota bene, bardzo Córa lubi.

    OdpowiedzUsuń
  7. Doro, tutaj filmik o robalach!

    http://www.youtube.com/watch?v=yBeDpIGYzEc

    OdpowiedzUsuń
  8. Balbino, dzięki, że zajrzałaś...

    Wpadaj częściej.

    Porcelanko, ja prawdziwymi pajorami się brzydzę. Ten jest jedyny akceptowalny...

    OdpowiedzUsuń
  9. Moim kotom spodobałby się taki pająk. Jednego już zmasakrowały ;)
    Tylko z materiału, z pozytywką. Pozytywka już nie działa ;)
    Evik

    OdpowiedzUsuń
  10. "robale" też coś! robale to płazińce i obleńce, prosze nie obrażać przedstawiciela rzędu Araneae!

    ;P

    OdpowiedzUsuń
  11. Bosy:)
    Ja też dziękuję za odwiedziny na moim blogu. A do Ciebie będę zaglądać, bo widzę, że to co nas może łączyć to dzieci. Moje trochę starsze, ale nie mniej kochane. Mojemu synowi pająk bardzo się spodobał "To taki jak mój" - wykrzyknął. I to by było na tyle w kwestii pająków.

    Anonimowy:)
    Moim kotom pewnie też, ale im go nie pokazujemy. Zaraz byłoby po nim.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszystkie komenty "ścięte" z powodu awarii bloggera.

    Wybaczcie...

    OdpowiedzUsuń
  13. Przecież "pajączki" to najlepsi - zaraz po psach - przyjaciele człowieka ;D Psy gryzą w zad nieproszonych sekciarzy i nachalne typy, a pajączki chronią przed armią komarów! OoO
    Pozdrawiam, obydwa maluchy ;]

    OdpowiedzUsuń
  14. Hehe, ja jak byłem mały to się igieł jakoś specjalnie nie bałem. A Ty Antku powinieneś pokazać synowi jak znosić tortury i samemu dać się zadźgać, żeby pokazać mu jakiego ma twardego ojca. Może wówczas zdusiłby w sobie łzy i zachwycił panie pielęgniarki swoim heroizmem ;) :D

    PS. będąc w USA widziałem dzieciaki, które dostawały szczepionki bez igieł... To dopiero postęp. Wstrzykiwała pielęgniarka taką pompką w skórę zawartość z tak dużą prędkością, że ta zawartość przenikała przez skórę. To jest technika. I nikt nie płakał. W Polsce może za 100 lat to sprowadzą :D

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.