poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Wiersz na nowy tydzień XII


Mirona Białoszewskiego nikomu chyba przedstawiać nie trzeba. Gdy czytam różnym klasom jego wiersze przy różnych okazjach, uczniowie jak jeden mąż:
- E, takie coś to po pijanemu chyba pisał.
Albo
- Mógłbym 10 dziennie takich wierszy trzasnąć...
- No to spróbujcie - mówię z tryumfującą miną i widzę ich narastającą niepewność. 

Tutaj jego dość późny tekst ze zbioru "Odczepić się i inne wiersze." Wiersz bardzo mi bliski - mi, wielbicielowi nóg, własnych.



WYGRANA
Ten ma samochód 
Ten ma
Ja - piechota 
Potrącę kogo, to żyje
I ja żyję 
I jeszcze mogę pluć 
Na to co mnie nie chce.

8 komentarzy:

  1. Białoszewski to jeden z tych, którzy się nie nudzą... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie przyżywam renesans fascynacji M B - mam jego dzieła zebrane, dumny z tego jestem jak nie wiem!

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam wprost "rozprawę o stolikowych baranach" :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam piec podobny do bramy triumfalnej.... :))))Uwielbiałam deklamować:)

    OdpowiedzUsuń
  5. "muzo natchniuzo" - przedstawiać nie trzeba :)

    OdpowiedzUsuń
  6. "mam jego dzieła zebrane, dumny z tego jestem jak nie wiem!"

    Oj, musiałeś wybulić

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.