sobota, 2 kwietnia 2011

Więcej grzechów nie pamiętam...

W duchu wczorajszego święta.

Moje kawały, które bliźnim spłatałem. Spowiedź dziecięcia niesfornego:




- w liceum na geografii wyciągnąłem z torby kolegi kanapkę. Kolega był akurat pytany przy biurku. Siedzieliśmy przy oknie. Na parapecie stały kwiatki, które były oczkiem w głowie nauczycielki. Przeróżne odmiany. W tym jedna roślina posiadająca grube zielone liście pokryte białawymi włoskami.

Urwałem jeden liść i włożyłem koledze do kanapki pomiędzy szynkę i ser. Całośc zawinąłem precyzyjnie i schowałem do kolegi torby.

Wszyscy do końca lekcji oczywiście dowiedzieli się o moim występku. Całą przerwę chodziliśmy za nim, aż w końcu wyciągnął bułkę i mówi, widząc nasze spojrzenia:

- No co się tak patrzycie? I tak wam nie dam.

I ugryzł. My w śmiech.

Po chwili podchodzi do kolegi jego najlepszy kolega z klasy rownoległej i mówi:

- Daj gryza.

Dostał gryza. A podaliśmy...


Na studiach mieszkałem w akademiku z całkiem przyzwoitymi ludźmi. Nie licząc Bartka, który uwielbiał przy kolacji pokazywać blizny po kilku operacjach. Podciągał koszulkę i chwalił się kilkukrotnie rozcinanym brzuchem.

Pewnego dnia nieziemsko bolała mnie głowa. Od popołudnia zdychałem w łóżku. Chyba nawet zasnąłem, bo ze snu kojącego ból wyrwało mnie pukanie do drzwi. Resztkę sił zaangażowałem, by się wywlec z łóżka i przejść przez ciemny już pokój.

Otwieram drzwi...pusto!

Śmiech Bartka ...który leżał w swoim łóżku i pukał w półkę obok.

Innym razem wrzucił mi kilka orzechów włoskich do poszewki poduszki. Omal sobie łba nie rozbiłem.

Ale zemściłem się. W nocy przestawiłem mu budzik godzinę do przodu. Budzik oczywiście też. Rano chłop się budzi. Mówi: "Ale się coś dziś nie wyspałem" i wstaje. Ubiera się, włącza radio, a tam wiadomości z prawidłową godziną. Oczywiście nie zwrócił na to najmniejszej uwagi.

Gdy wrócił wieczorem z zajęć był bardzo zły, bo gdy trafił rano na uczelnię, pomyślał, że zajęcia odwołane; nikogo nie było przed salą, więc wrócił do pokoju, w którym nikogo już nie było. A gdy się zorientował, było już po pierwszym wykładzie.

Kolega z grupy cierpiał na różne natręctwa i był hipochondrykiem. Jadł na śniadanie tylko suche buły i popijał niegazowaną wodą z butelki. Raz powiedzieliśmy mu:

- Piotr, mucha ci chodziła po bułce.

Bułki tej już więcej nie ruszył.

Był trochę męczącym i pretensjonalnym typem. raz przyszedł ubrany na zajęcia w spodnie od dresu i marynarkę i twierdził, ze wcale nie wygląda idiotycznie.

Padł ofiarą kleju "Kropelka." Odkręciliśmy mu wodę (na chwilę spuścił z niej wzrok) i posmarowaliśmy klejem zakrętkę. Pół dnia nie chciało mu się pić, a my łaziliśmy za nim już zmęczeni późnymi owocami naszego żartu. W końcu zaczął się do niej dobierać. Najpierw normalnie. Potem przez sweter. Potem przez kurtkę...


W mojej pierwszej pracy dzieliłem wyrobniczy los z niejakim Kubą. Dziwnym grubym chłopakiem, który skończył liceum, ale nie zdał matury. Miał notorycznego pecha. Raz w klasie maturalnej poszedł z kumplem na wagary. Siedzą gdzieś w jakimś parku. Piękna pogoda. Piwko jedno, drugie. Trawa pachnąca. Popołudnie się zbliża, trzeba wracać do domu.

Rozdzielili się. Kuba wsiada do tramwaju. Godziny szczytu, a wokół niego w tramwaju jakoś pusto. Dziwne, ale machnął ręką. Gdy wrócił do domu, okazało się, że usiadł na psiej kupie i nowiutki prochowiec miał z tyłu olbrzymią brązową śmierdzącą plamę.

Palił jak smok. Wciąż wychodził na fajki. No i siedzimy w naszym "biurze", Kuba idzie na fajkę, ale paczkę zostawia na biurku. Wyciągam jednego papierosa i wkładam do środka malutki gwoździk, który znalazłem w "szufladzie z wszystkim".

Potem resztę dnia chodzimy za Kubą, czekając aż wypali te fajkę. Nic z tego. na drugi dzien przychodzi zbulwersowany:

- Ja chyba do jakiegoś rzecznika napiszę!!! - wrzeszczy - wczoraj gwoździa znalazłem w papierosie. Normalny gwóźdź! Już nawet szukałem infolinii producenta!

5 komentarzy:

  1. Aż strach mieć z Tobą do czynienia :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze, masz ciekawe wspomnienia z czasów studenckich. Ja nigdy nie mieszkałam w akademiku i byłam grzeczna aż nudno.

    OdpowiedzUsuń
  3. eeee, to tylko epizody. Patologicznym typem nigdy nie byłem i raczej rzadko chciało mi się bliźnim psikusy płatać.

    Było minęło...

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozytywnie;d Zakładając, że to wszystko żarty, to zawsze buduje to ciekawe relacje i daje niezłe wspomnienia:)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.