sobota, 16 kwietnia 2011

Możecie mówić, że to układy...

... ale dziś sprawdziłem listę i Synka nam przyjęli do przedszkola!

Specjalnie przeskoczyłem płot, bo placówka była zamknięta, by sprawdzić, czy jego nazwisko rzeczywiście widnieje wśród różnych innych fuksiarzy na liście przyklejonej do drzwi.

Może to układy na dole, a może te na Górze...

11 komentarzy:

  1. Wiem jaka to radość, więc gratuluję układów... tych na Górze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooo gratuluję serdecznie!
    Tymek będzie Waszą dumą w przedszkolu :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Z pewnością to skutek układów na Górze. Te na dole to nie do przejścia są dla nas maluczkich.
    Ale serdecznie Ci gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  4. Układy i znajomości mają swoją dobrą stronę: dziś także zagłosowałam na projekt nr 23 ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super:)!
    I ten skok przez płot, znaczy się tatuś w dobrej kondycji fizycznej! No no:)
    .

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja patrzyłam kiedyś przez lornetkę na listę za płotem. Gratuluję rodzicom i dziecku:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam się, że kiedy ja zapisywałam Kobietkę do przedszkola nie miałam najmniejszych trudności, choć nie zapisywałam do rejonowego, tylko do takiego, z którym się niemal zderzałam, idąc z pracy na przystanek. Dwadzieścia dzieciaczków się wtedy nie dostało, ale wisiała lista około pięciu przedszkoli z okolicy, gdzie były wolne miejsca. I już miałam wzruszać ramionami na tegoroczną 'histerię' z zapisywaniem, gdy okazało się...
    Moje Dziecko zostało przyjęte, bo byłam nauczycielką w pobliskiej szkole, z którą współpracowało. Ot, co. I jakby na to nie patrzeć, nie wiedząc o tym miałam od razu z górki i układy:P
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Koleżanka mi powiedziała, że Synek przeszedł właśnie pierwszą w życiu rekrutację.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak widać warto mieć takie układy:)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.