czwartek, 17 marca 2011

Wpis, ale nie plewiony...

Od tygodnia mnożą się nerwy. Z rożnych frontów atmosferycznych przypływają. O młodej już pisałem. Niewiele się zmienia. Wciąż potrafi wariować przy butli, mleko odciągane, bo na pierś już nawet patrzeć nie może.

W niedzielę chrzciny - szał. Bo zastawę trzeba było kupić ("Raz na całe życie" - powtarza Żona, chcę wierzyć...), bo mięsiwo dla 14 osób, które ugościmy, bo trzeba bronić dzieciarnię przed chorobami, a wokół szaleją.

Koleżanki stolikowe - jedna na antybiotykach, druga co rano 5 rutinoskorbinów. Ja się trzymam, choć może po chrzcinach się moje ciało rozpręży i też mnie dziabnie coś.

No i jeszcze generalne porządki, które odkrywają nieziemskie skarby - stare telefony stacjonarne, jakieś antyczne myszki do komputera, zabawki sprzed pierwszego rozbioru Polski...

Dom się szykuje na uroczystość - oby przetrwać i do komunii Synka będzie spokój z sakramentalnymi imprezami.

Wybaczcie więc moją niewielką aktywność blogową, czas mi się kurczy, a jeszcze mam projekt bloga filozoficznego pt. "Niepróżnujace próżnowanie" (genialny tytuł tomu barokowego poety Wespazjana Kochowskiego)...

Jednak i tak moim ukochanym tytułem z polskiej literatury wykazał się Wacław Potocki, który swój "Ogród fraszek" tak rozwinął w podtytule:

OGRÓD, ALE NIE PLEWIONY;
Bróg, ale co snop, to inszego zboża;
Kram rozlicznego gatunku:
na cóż chwalić?

W ogrodzie chwastu, gdzie pokrzywa sparza-ć;
W brogu plugatswa, gdzie matonóg zawróci-ć głowę:
W kramie szpilek, którymi zakłóć, zwierciadeł,
w których się przejźrzeć możesz między towarem na poły.
Rzeczy, powieści, przygody,
podobieństwa, przykłady,
które, jeśli nie były, być mogły w obojej płci,
w różnych stanach i wieku
żywota ludzkiego

Tudzież
ethica dla cnoty, moralia dla obyczajów,
sacra dla nauki, seria do przestrogi wiodące
poważnych i uważnych
Festiva, ludicra, satyrica, salsa, aluzje z imion,
przezwisk, urzędów i kompleksyj różnych,
krom zgorszenia cnotliwego człeka,
bo czystemu wszystkie rzeczy są czyste,
próżnujących zabawiające ludzi;
Są i żarty
z podufałymi bez sarkazmów przyjacioły,
choćci
I w różej, i lilijej, i w wonnym krokosie,
Gdzie pszczele o miód, łacno o truciznę osie.
Acz tamta i z pokrzywy, i z kolącej szczotki
Kędy ta żądło ostrzy, wysysa miód słodki



PS

A Wasze ulubione tytuły książek? Taka zabawa...

3 komentarze:

  1. nie tyle ulubiony, co zapadający w pamięć, nie tyle książki co komiksu ..."Na co dybie w wielorybie czubek nosa eskimosa"

    OdpowiedzUsuń
  2. Kultowy album T. Baranowskiego!

    Sacrum dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba nie umiałabym wybrać ulubionej, jednakże ostatnio przeczytałam 'Cień wiatru' (Zafon) po wielu namowach i jestem szczerze zauroczona.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.