poniedziałek, 21 marca 2011

Podajcie mi słownik wulgaryzmów!

Dla mnie to już koniec. Niżej nikt dawno nie upadł. Straciłem resztki szacunku, jakim kiedyś może i darzyłem osoby pokazane w tym filmiku.

Polsatowski szoł "Must be the music." Szacowne jury. Specjaliści. I jeden młody człowiek, który chciał zaśpiewać coś, co ma treść. Wcale niebłahą treść. I reakcja tych ludzi.

Horror...

PS

Filmik do znalezienia w sieci. Polsat niszczy dowody.

51 komentarzy:

  1. I dlatego lepiej nie oglądać. Jak się ogląda, to się podnosi oglądalność, czyli zachęca stacje do wymyślania kolejnych tego typu tworów, które absolutnie nie mają na celu promowanie czyjegokolwiek talentu, tylko promowanie stacji. I przy okazji daje możliwość promowania się jurorom - wątpliwym autorytetom i wątpliwym (często) talentom.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie oglądam takich programów, bo nie mam ochoty na obcowanie z popkulturą, a moje gusta są tak totalnie odmienne od 'większości', że nie mam szans praktycznie trafić na co, co jest mi miłe.

    Chyba jedyny program tego typu, który zdarza mi się oglądać, to Szansa na Sukces. Nic z tych 'nowoczesnych'.


    Przyznaję, że w pierwszej chwili myślałem, że jednak Waść przesadzasz, a Żiri przyczepiło się techniki (gdyż wydaje mi się, że pan Piotr był jednak nieco 'pod nutą'). Jednak to co usłyszałem przeszło moje najśmielsze oczekiwania i łączę się z Tobą, Antku mój ty Bosy, w cierpieniu.

    Ten program to zatęchły produkt metabolizmu popkultury. Prowadzący zaś - osobniki przypominające najmniej wybredne koprofagi, które żerować na takich szczątkach organicznych są zdolne - gdyż jest to najprostsze źródło pożywienia.

    OdpowiedzUsuń
  3. *Mówiąc o prowadzących - chodziło mi rzecz jasna o Szasowne Żiri.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda czasu, nie oglądam "sieczki";)

    OdpowiedzUsuń
  5. Daj spokój! Widziałam jeden odcinek i parę zajawek, nie wiedziała, że Kora, która kojarzy mi się już tylko z Cruellą Demon to taka chamska baba, która sama o sobie musi mówić, jaka to jest inteligentna :))

    OdpowiedzUsuń
  6. "m"- to jest to m, które zjadłam w poprzednim wpisie:). Powracając do Kory, wiele straciła w moich oczach.

    OdpowiedzUsuń
  7. Reakcja żiri rzeczywiście nietaktowna. Choć sama piosenka jest okropna i wykonanie też.

    OdpowiedzUsuń
  8. Napisałem fajny, choć ostry komentarz, ale mi go wcięło, coś strona się przeładowała, myszka z cicha trzasła, palce poplątały i...

    W każdym bądź razie - mnie taka postawa żuri nie dziwi. Teraz w modzie jest pluć na patriotów. Ale jak czerwona hołota ze wschodu uderzała to kto bronił tych z warszafki? No właśnie...

    A telewizji nie oglądam bo po pierwsze - w większości rządzi nią post-komuna (wystarczy zobaczyć kim byli za komuny właściciele czołowych stacji i jak szybko się wzbogacali po 89), a po drugie - nie przedstawia żadnych wartości, które mogłyby mnie zadowolić. Telewizja/GW np. nazywa marsz patriotów z 11 listopada faszystowskim... Mnie to wystarcza, żeby wiedzieć czego nie oglądać. Wolę przeczytać książkę albo pójść na pływalnię, a nie prać mózg jakimiś kukłami zza stołka zwanymi żuri.

    OdpowiedzUsuń
  9. A czego można się spodziewać po lewicowych rock'n'rollowcach i pop artystach, oraz pani od śpiewania, która żyje sobie w wolnym związku z facetem młodszym lat 20. Takich patriotyczno narodowe historie nie wzruszają i nie ma się co dziwić. Nie te wartości nie te ideały. Wiem też, że mojej świętej pamięci pani polonistki z liceum od poezji, po UJocie i z podopiecznymi na ogólnopolskich konkursach recytatorskich wiem, że też by nie wzruszyły. Podobnie pewnie byłoby z komisją rekrutacyjną do szkół aktorskich.

    Kocha ojczyznę, jest przeciwny emigracji i co z tego? Czy nie wie, że w polskiej literaturze, nauce i historii ciężko o wybitną osobę, która nie spędziła choćby połowy życia na emigracji. To tak w ramach obronny emigracji. Chociaż nie mam zamiaru wynosić na piedestały ani tych co zostają, ani tych co wyjeżdżają. Wszyscy się zgadzamy, że ojczyznę kochać trzeba i szanować, a Mickiewicz wielkim poetą był.

    Dla mnie chłopak ciekawy, występ też ciekawy, ale to tyle.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie współczesnymi mistrzami jest Herbert, Kapuściński i Kołakowski - w ich pisarstwie to właśnie doświadczenie wieloletniej emigracji, obcości, inności, kryzysu wartości, ale też tego co między ludźmi uniwersalne stało się esencją twórczości.

    Może ten chłopak tego nie czytał, ale ja na przykład tak i rosła we mnie ciekawość Herodota "skąd przypływają statki".

    Oczywiście pamiętać należy też o tych wybitnych, którzy nie ruszyli się w życiu dalej niż 20 kilometrów od domu. Świetnym przykładem jest tutaj Immanuel Kant. Też rozumiem dlaczego jego system imperatywów moralnych nie jest mi nazbyt bliski. Podobnie jak nie jest mi bliska patriotyczna stylistyka wierszy.

    Jednak o tym wszystkim ten chłopak jeszcze nie wie, a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Po pierwsze - nie oglądam tego typu programów - wolę CSI NY na dvd. Trafiłem na ten filmik w sieci i mnie ruszył.

    OdpowiedzUsuń
  13. Po drugie - mnie boli, że gościa zniszczono nie dla tego, że (może) słabo zaśpiewał. Nie mam instrumentów, by to ocenić. Ale mnie boli to, że jego repertuar był "niezbyt trebdy i jezzy" jak na dzisiejsze realia.

    Gdyby zaśpiewał o tym, że laska go rzuciła, to najwyżej dostałby po łbie za interpretację. Gdyby śpiewał jakieś pierdoły o dżagach z pewnością nie uruchomiłby takiej agresji i patologicznego wyzłośliwiania się.

    A gdyby zaśpiewał jakiś homoseksualista o swoim chłopaku lub feministka o tym, że katolickie rodziny to kierat rozpaczy, z pewnością nie naraziłby się taki kandydat na artystę na totalne zglanowanie...

    OdpowiedzUsuń
  14. Po trzecie - jestem przekorny i gdy widzę, że nastawienie do takich wartości jak odwaga i patriotyzm jest w mediach negatywne.

    Że wyśmiewa się babcie od Radia Maryja, że odmawia się prawa do debaty ludziom inaczej widzącym polskie święte krowy, wtedy całym sercem jestem za ofiarami tego systemu.

    Media gnębią słabszych i starszych, mniej wykształconych i biedniejszych?

    Jestem z nimi - wbrew facebookowym akcjom, wbrew "pięknym, młodym i wykształconym z dużych miast."

    OdpowiedzUsuń
  15. Trwoga. Ale coraz mniej się boję ;D

    OdpowiedzUsuń
  16. Shemanka: Ja myślę, że ten chłopak nie był przeciwnikiem dobrowolnej emigracji tylko przeciwnikiem sytuacja jaka do niej zmusza (czyli np. masowe bezrobocie).

    Antku - my Cię tutaj o oglądanie reżymowej TV nie oskarżamy ;) Znamy Cię, po słowie tu zamieszczonym, na tyle, żeby wiedzieć ktoś Ty ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Filmik widziałem już w kilku miejscach zarówno z komentarzami bardzo pozytywnymi jak i negatywnymi. A ja uważam, że afera za bardzo rozdmuchana zupełnie niepotrzebnie. Przyszedł chłopaczek (nie umiejący śpiewać swoją drogą więc jakby go nie chcieli pokazać to by go w ogóle nie było w programie, przecież są jeszcze precastingi), zawodził dramatycznie, tak ze się tego słuchać nie dało i jakiego się komentarza spodziewał w programie masówkowym, który podobno gwiazdek popu szuka? No repertuar sobie dobrał średni jak do programu tego typu i robienie teraz z jurorów anty patriotów i wyciąganie że żyją w niezalegalizowanych związkach nie wiem po co jest? O co tyle szumu? Chce chłopak swoje zdanie "śpiewająco" przedstawiać? niech przedstawia, chcą jurorzy skomentować? niech komentują za to im kasę dają.

    Wyjątkowo się Antku z Tobą dzisiaj nie zgodzę, bo męczy mnie ostatnio te wszystkie święte oburzania z powodu totalnie błahych spraw.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie robię z jurorów antyparyjotów - ja jestem z nimi - wbrew pozorom - męża też mam sporo młodszego ;)

    Partyjotyzm różne ma oblicza, to od chłopaczka jest raczej naiwne. Kraj najważniejszy ale co to znaczy? Nie wyjadę i będę czekał na lepsze czasy (jak protagonista z piosenki) śpiewając podniosłym głosem stare piosenki.

    Nie odbierajmy też przymusowym emigrantom zarobkowym, ich ciężkiej pracy i tym wszystkim przekazom finansowym, które do Polski żywnie płyną.

    A babcie z beretami wcale słabe i biedne nie są, jak same RM, chociaż podobno ostatnio ojciec prowadzący ma niewielkie problemy logistyczno finansowe. W każdym bądź razie Robin Hooda raczej nie potrzebują;)

    OdpowiedzUsuń
  19. GLOBUS: problem nie polega na tym, że chłopak nie umie śpiewać, tylko na tym, że szanowne żuri mu tego nie powiedziało. Za to skupili się na tym, że dyskwalifikuje go patriotyzm.

    OdpowiedzUsuń
  20. No nie powiedzieli mu tego wprost to fakt, ale nie jest to też pierwszy raz kiedy ktoś został skrytykowany za dobór repertuaru w tego typu programach. Gdyby wyskoczył z infantylną piosenką z przedszkola to też by go skrytykowali za dobór repertuaru, ale tego by pewnie nikt nie komentował. I o to mi w sumie chodzi, że temat z tego na siłę został zrobiony trochę.

    OdpowiedzUsuń
  21. Szanowny Globusie - jak rozumiem piosenka o wywożeniu gnoju (siostra mi powiedziała, że taka była w programie) w rytmie disco polo miała odpowiedni repertuar i poziom - toteż żuri było w ekstazie i z zadowoleniem kliknęło na "TAK". Ale patriotyczne jest beee... - co podkreśliła pani Elżbieta. Nie został skrytykowany nawet za dobór repertuaru - został skrytykowany za patriotyzm. Bo jak nazwać tekst Elżbiety Z.? Bogoojczyźniane złe, o gnoju i innych bzdetach - brawo!

    OdpowiedzUsuń
  22. Chłopaki, bez wojny tylko!

    Ja mam takie "z grubej rury" - pamiętacie opowieść marka Edelmana o Żydzie, którego hitlerowcy wpakowali na beczkę i obcinali mu wielkimi nożycami brodę?

    Edelman mówił, że to mogło być obiektywnie śmieszne, ale potem już nikt się nie śmiał, bo ta akcja była pierwszym krokiem. Można było człowieka poniżyć i czerpać z tego radochę.

    Można mu było godność odebrać. Bez problemu.

    Tutaj jest tylko trochę inna sytuacja - "ofiara" sama ustawia się przed plutonem egzekucyjnym licząc na to, że nie będzie za bardzo bolało.

    Współczuję temu chłopakowi nieświadomości, z jaką się tam zjawił. To jego jedyny słaby punkt.

    Ale...

    Globusie, nie zgodzę się z Tobą. Wyobraź sobie, że spiewać ma ktoś, kto dostał po ryju od ludzi Łukaszenki, a on chce w polskiej TV zaśpiewać o tym, co boli ludzi w jego kraju?

    Nie ma prawa? Spiewa o rzeczach ważnych dla niego i dla setek/tysięcy innych.

    Tu było tak samo.

    Pal sześć wykonanie, warsztat tego gościa. On chciał coś powiedzieć i to się nie zgadzało z głównym nurtem tego show.

    A wybacz, Globusie, piosenka o problemach przedszkolaków (będzie deszczyk czy słoneczko), która byłaby śpiewana w tego typu programie świadczyłaby zapewne o jednym - o totalnym kociokwiku mentalnym wykonawcy, który musiałby być chory psychicznie, by zdołować się krytyką wyboru materiału.

    Ten chłopak miał prawo się załamać, bo usłyszał, że ważne dla niego historie mogą być obiektem niskich żartów i kiepskich porównań...

    OdpowiedzUsuń
  23. No i właśnie "mi" Polsat usunął z Tube'y filmik...

    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Chłopak dobrze chciał ale mu nie wyszło. Bo w życiu tak jest, że dobrymi chęciami to piekło jest wybrukowane. Więc nie róbmy tutaj martyrologii, proszę bardzo Panowie i Panie.

    Występ był kiepski fałszywą nutą. Podniosły patetyczny patriotyzm rodem z akademi szkolnych za czasów PRLu i wierszy Baczyńskiego. I jest to raczej przejawem złego smaku oraz kiepskiego warsztatu i małego pojęcia o swojej własnej kulturze i literaturze(co wcale patriotyczne nie jest) a nie tego, że był mało jazzy, czy trendy.

    Wiem, że na konkursie recytatorskim i w szkole aktorskiej komisja by go zjadła żywcem, bo dobre chęci niestety nie wystarczą, ani do tego żeby być artystą ani do tego żeby być patriotą.

    Dla mnie dziecina naiwna, niedouczona, niedoczytana, niedośpiewana a na dodatek strasznie uparta i przekonana o swojej racji i talencie, do tego z poczuciem misji. Jak dla mnie nie tędy droga dla młodzieńca u progu dorosłości, który chce coś zrobić dla kraju i kultury. Owszem odwagii mu nie odmówię, podobnie jak dobrych chęci.

    Muszisz to widzieć Antku, bo za takich młodych ponoszisz poniekąd odpowiedzialność jako nauczyciel polskiego w liceum. Ojczyzna to jest język i literatura przede wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  25. Też jeśli chcesz wspierać słabych i biednych to niestety ale źle wybrałeś demograficznie, bo ani babcie w beretach ani dobre katolickie rodziny źle się w naszym kraju nie mają.

    W Krakowie wszystkie piękne zabytki, obiekty i instytucje są pod pieczą kościoła, albo włsnością kościoła od Wawelu poczynając. Ja uczyłam się w instytucje psychologii UJ, który wynajmuje od wielu lat budynek należący do kościoła za bagatela czynsz 400 000 rocznie. Podobnie jak wiele babci w beretach siedzi na nieruchomościach fortunach, a wnuczęta mają cichą nadzieję, że jednak na RM pośmiertnie nie pójdzie. Moher tani też nie jest;)

    To nie jest margines społeczny, to nie są ludzie pokrzywdzeni i biedni potrzebujący adwokata i pomocy społecznej.

    Wyrzutkami społecznymi bez praw są geje, a bez środków rozwódki, samotne matki i ich bachory, a nie dobre rodziny katolickie i babcie w mocherach - więc nie odwracajmy kota ogonem.

    OdpowiedzUsuń
  26. Co do tendencyjności polskich mediów.

    W mediach bagatela mamy jednego geja Jacykowa i jedną feministkę Kazię Szczukę - prawdziwa nadreprezentacja. Nie przypominam sobie za to programów o tematyce feministycznej, gejowskiej, ani dedykowanym tym zagadnieniom stacji radiowo telewizyjnych - rzeczywiście czysta tendencyjność mediów.

    Są wprawdzie Wysokie Obcasy, Zadra i parę innych niszowych tytułów prasy klasyfikowanej jako feministyczna, ale o prasie gejowskiej w Polsce nie słyszałam. Jest za to polska świetna literatura gejowska, tłumaczona obecnie na kilkadziesiąt języków i nagradzana światowo, a mianowicie "Lubiewo" Michała Witkowskiego, ale w polskiej telewizji nie widziałam go ani razu i nawet nie wiem jak wygląda, a facet robi światową karierę.

    Lubiewo to jedna z lepszych współczesnych powieści jaką czytałam.

    Więc też jestem przeciw tendencyjności mediów - nie pokazujmy Witkowskiego, ściągnijmy z wizji pajaca Jacykowa i wiedźmę Szczukę, parę stacji religijnych więcej, parę gości niedzielnych i słów na niedzielę i będzie git - prawdziwa demokraja i wolność w duchu prawdziwych wartości bez całej tej współczesnej tandety.

    OdpowiedzUsuń
  27. Geje?!

    Moja Droga! Ja stoję tu na straży tradycyjnych wartości.

    Wybaczcie takie konkretne deklaracje, ale "prawa gejowskie" , "małżeństwa", nie daj Boże "adopcja" to prosta droga do zaprzeczenia wszystkiemu, co wypracowała przez wieki nasza kultura.

    Nikt mi nie wmówi, że geje nie mają jakichs praw, które mają wszyscy.

    A co do samotnych matek - ostatnio wdałem się w dyskusję z jedną feministką, która stwierdziła, że problem podniesienia VAT-u na ubranka dziecięce nie interesuje jej środowiska.

    Tyle w temacie feministek.

    OdpowiedzUsuń
  28. A o wpływie nauczycieli na uczniów i ich postawy napiszę w kolejnym poście.

    Zdziwisz się, jak niewiele mamy do powiedzenia w szkole...

    OdpowiedzUsuń
  29. Widzę, że temat rozwinął się dość konkretnie iw różne dziwne strony się zapędził. Ja nie wiem czy o wywożeniu gnoju w tym programie śpiewali czy nie, bo go nie oglądam. A repertuar wybrany przez chłopaka jak dla mnie pasował po prostu do tego typu "show".
    No i powiem szczerze, ze gość który się tak zachowuje we mnie uczuć patriotycznych nie wzbudza i zastanawiam się czy jakby zaśpiewał piosenkę z przedszkola to oznaczałoby to, że ma większe problemy ze sobą niż w momencie kiedy śpiewa to co zaśpiewał.
    Ale spierać się nie chce dłużej, bo jest to dla mnie sprawa dość obojętna w sumie i nie rozumiem o co taka burza.

    OdpowiedzUsuń
  30. Mój Drogi

    Stój sobie po jakiej stronie chcesz, tylko nie mów, że stajesz po stronie słabszych, biednych i pokrzywdzonych, bo to nieprawda.

    Geje nie mają praw żadnych, bo formalnych związków homoseksualnych w polskim prawie nie ma (więc nie ma mowy na przykład o wspólnocie majątkowej i odwiedzinach w szpitalu).

    Homoseksualizm dotyka 3 procent kobiet i 7 procent mężczyzn, a wskaźnik jest stały niezależnie od kultury. Homoseksualizm nie dotyka tylko ludzi, ale zwierzęta także, a więc naukowcy wskazują tutaj na silny czynnik biologiczny. Również dotyka zwykle młodszych z rodzeństwa.

    Niektóre tradycyjne kultury mają z nich użytek, hinduizm gejów akceptuje, a w Indiach uroczystości ślubne bez geja to nieszczęście dla młodej pary. W tradycyjnych krajach arabskich za sadomię skazują na śmierć, ale na przykład stosunki ze zwierzętami podczas ramadanu, czyli postu to praktyka powszechna i nie liczy się jako seks. W naszym katolickim kraju geje zwykle siedzą w przysłowiowych szafach, albo w seminariach dla duchownych. No może oprócz Jacykowa i Tomasza Raczka. Dlatego nie dziwi, że bardzo często mają problemy depresyjne, a 20 procent z nich podejmuje próby samobójcze. Można powiedzieć - przynajmniej nikt ich już nie zamyka w więzieniach i nie skazuje na śmierć i zawsze mogą się nawrócić tudzież wyleczyć u księdza, bo psychologowie z orientacji seksualnej nie leczą od dobrych 30 lat.

    Rozumiem, że tradycyjnym Polakom taki stan rzeczy pasuje i nie daj Boże, żeby wychodzili na ulicę i domagali się jakichkolwiek praw. Ci co wychodzą też mają odwagę niezłą, bo na przeciw zawsze wychodzi potężny tłum łysych narodowców, gotowych pedała zabić i pewnie by się tak stało gdyby nie gęsty tłum policji. Narodowcy to też w końcu partioci, też bronią tradycyjnych wartości, noszą flagi naszyte na ramieniach a niektórzy nawet wytatułowane orzełki na łysych głowach - sama widziałam na własne oczy i drżałam też nie raz, żeby mi się nie doczepili do męża obcokrajowca.

    Stawaj po stronie tradycyjnych wartości, jeśli masz taką potrzebę Antku, uważaj tylko, żebyś przypadkiem nie dołączył do nagonki na tych co i tak już nieźle są przez los w dupę kopani.

    OdpowiedzUsuń
  31. Moja Droga,

    jestem przekonany, że nikomu myślącemu nie przeszkadzałoby, gdyby homoseksualiści zawierali umowy cywilno-prawne, na mocy których mogliby po sobie dziedziczyć.

    Zresztą osoby heteroseksualne też. Na przykład dwie przyjaciółki-staruszki, które mieszkają ze sobą na stare lata i jedna z nich odchodzi do wieczności.

    Natomiast największy mój sprzeciw budzi nomenklatura – nigdy nie zgodzę się, by para niemieszana określana była przez prawo jako małżeństwo. To jest zarezerwowane dla MĘŻA i ŻONY. KOBIETY i MĘŻCZYZNY.

    Tak było od zawsze. Tak ten świat jest zaprojektowany i ja wierzę w to, że nie należy tego projektu poprawiać lub modernizować. Są pewne ostoje naszej cywilizacji – małżeństwo, rodzina, dzieci mające i tatę i mamę.

    A największe oburzenie Polaków budzą wcale nie na początku wyartykułowane przeze mnie sprawy, ale krzykliwe i wulgarne epatowanie seksualnością, patologią lub widowiskowa walka z chrzescijaństwem...

    Wiesz, jakiś czas temu w jednym polskim przedszkolu uruchomiono pilotażowy projekt zajęć o tolerancji. Pokazano alternatywną wersję bajki, gdzie królewicz poslubił innego królewicza.

    Spytano dzieci, co o tym sądzą – dzieci (wszystkie) mówiły, że to przez pomyłkę albo dlatego, że królewna się przebrała za pana.

    To jest normalne (czytaj – występuje najczęściej i nie stanowi zagrożenia dla porządku świata).

    Natomiast feministki – już pisałem. Mają w nosie to, co boli „zwykłe” kobiety. Żony, matki, córki...

    Feministki polskie walczą tylko o prawo „do rozporządzania własnym brzuchem” i ignorują to, co naprawdę boli polskie kobiety – to, że są wyzyskiwane w pracy, boja się zajść w ciążę, bo mogą się pożegnac z etatem, to, że nie mogą znaleźć miejsca dla dzieciaków w przedszkolu lub żłobku...

    OdpowiedzUsuń
  32. @Antek: Tylko jedno: "Feministki polskie walczą tylko o prawo „do rozporządzania własnym brzuchem” i ignorują to, co naprawdę boli polskie kobiety – to, że są wyzyskiwane w pracy, boja się zajść w ciążę, bo mogą się pożegnac z etatem, to, że nie mogą znaleźć miejsca dla dzieciaków w przedszkolu lub żłobku..."

    Feminizm to dość różnorodny ruch i proszę uwierz, że są w Polsce feministki, które interesuje to "co naprawdę boli polskie kobiety". Znam kilka osobiście.

    OdpowiedzUsuń
  33. Wcięło mi komentarz. Więc się streszczę.

    Brak wiedzy o temacie można zastąpić negatywnym stereotypem, można np powiedzieć, że muzułmanie to jedynie terroryści a katolicy pedofile.

    Arogancją wielką jest mówienie, że chodzi o prawo do decydowania o własnym brzuchu. Samotne kobiety w ciąży nie mają alternatyw, nie mają wsparcia rządowego, nie mają domów matki. Jest w prawdzie jeden w warszawie i paru większych miastach, ale na Śląsku mogą liczyć jedynie na domy dla bezdomnych, chleb z pasztetem jako główny posiłek i prawo do prysznica raz na tydzień - warunki idealne dla spodziewającej się matki. Wiedzą o tym ordynatorzy szpitali i często zgadzają się na przyjęcie kobiet na oddział. I to jest jedyna realna alternatywa poza aborcja u konowała, dla młodej dziewczyny w ciąży bez wsparcia, nie mówiąc o zawalonej szkole, straconej pracy. Okno życia brzmi pięknie, ale alternatywą jest żadną.

    Kraje feministyczne, czyli np Australia, Szwecja, Norwegia, w których feminizmu nie brzmi jak zły żart - mają minister równouprawnienia i wieloletnie programy adresujące właśnie problemy zwykłych kobiet nie mają problemów z miejscem na etacie po porodzie. Prawo i ostre kary strzegą nie tylko takich podstawowych rzeczy ale także odpowiedniego udziału procentowego kobiet na stanowiskach kierowniczych w firmach. Pomoc samotnym kobietom w ciąży i matkom też jest dobrze zorganizowana i stoją za nią potężne środki tym samym stanowi realną alternatywę dla aborcji. Co więcej w tych krajach obecnie obserwuje się realny przyrost naturalny i wysoki wskaźnik urodzeń.

    My z tego nie mamy nic. Mamy za to jeden z najwyższych wskaźników przemocy domowej na świecie, prężnie działający rynek nielegalnych gabinetów ginekologicznych, w którym nie jedno młode ciało uszkodzono i oczywiście nie zapominajmy o oknie życia.

    Także dobre chęci i wiara w tzw ostoje cywilizacji problemu nie rozwiąże.

    OdpowiedzUsuń
  34. Tak się składa, że ostatnio co terrorysta to muzułmanin...

    Ehhhh

    OdpowiedzUsuń
  35. A w Szwecji w przedszkolach uczy się dzieciaki, że płeć jest czymś abstrakcyjnym i można ją sobie "wybrać", a w szkołach prosi się uzcniów, by opisali swój pierwszy raz.

    O to chodzi?

    To jest takie fajne?

    W tej samej Szwecji skazano pastora, ktory zgodnie ze swoją wiarą nazwał homoseksualizm grzechem.

    O to walczymy?

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja nie oglądam tego programu. O Zapendowskiej i Wojewódzkim nigdy nie miałam dobrego zdania. Ale Kora śpiewała nie najgorzej.

    Nie miałabym nic przeciw jakby chłopaka skrytykowali, że kiepsko śpiewa czy nie umie dobrać oprawy wizualnej. To by był argument merytoryczny. Ale, że śpiewał piosenkę patriotyczną? Przecież chyba chodziło o to jak śpiewa a nie co. No, ale się myliła.

    OdpowiedzUsuń
  37. Niestety, link nie działa. Programu tego nie widziałam. Wiem jedynie, że jurorem jest E. Zapendowska. Czy ona też przeklinała/źle się zachowywała/dała plamę?
    RM nie słucham, ale staję w obronie babć - o czym może zaświadczyć Ela. Denerwuje mnie hasło "Zabierz babci dowód", czy też kojarzenie osób w podeszłym wieku z wiadomą rozgłośnią.

    Odnośnie programów telewizyjnych - zdołowałam się ostatnio oglądając program TLC. Przypadkiem natrafiłam na "Małą miss". Makabra. Współczuję dzieciom. Robienie makijażu dzieciom w wieku 4-8 lat, robienie pasemek, brązowienie (czy jak tam to fachowo się nazywa) ciała małej dziewczynki. Mamom zaleciłabym wizytę u psychiatry.

    Evik7

    OdpowiedzUsuń
  38. Nie wiem o co Ty walczysz ale ja wiem w jakim świecie wolałabym żyć. Też się tak składa, że jako psycholog mam trochę inne spojrzenie, na płeć, na normalność i problemy społeczne.

    Też się tak składa, że w Polsce mieszkałam, w Norwegii mieszkałam, a w Australii mieszkam obecnie i mam realne doświadczenie młodej kobiety z realnymi problemami młodej kobiety, a obecnie nawet kobiety z brzuchem.

    Burwersacje gejami, feministkami, okropnymi Szwedkami, upadłą telewiją i upadłą współczesnością i odsyłanie innych do psychiatry mało mnie wzruszają.
    Podobnie jak bronienie starszych, biednych babci w moherach też mnie nie wzrusza, zwłaszcza jak się na nieruchomości biednej babci liczy.

    Kościół katolicki i tradycje rodzinne to w Polsce też potęga więc nie wiem po co sobie krucjaty urządzać i robić z siebie rycerza.

    OdpowiedzUsuń
  39. Shemanko, każdy widzi, co chce widzieć...

    Rozejrzyj się i popatrz na jedną rzecz - w ciągu stu lat, ostatni wiek weźmy pod uwagę, najbardziej prześladowani byli Żydzi (holokaust) i chrześcijanie własnie.

    To właśnie ofiary prześladowań religijnych (chrześcijanie) stanowią największą liczbę.

    Nikt jakoś homoseksualistów nie zabija, lesbijek nie zabija, feministek nie zabija (a jesli już to Saraceni odcinają nosy niewiernym żonom, taka to ciekawa religia)...

    Mnie nie wzruszają jęki homoseksualnych bojówek ani feminazistek chcących przewrócić istniejący świat do góry nogami.

    Wiesz, co najbardziej wkurza zwykłych ludzi w Polsce a propos mniejszości?

    Wrzaskliwość. Rozmawiałem z wieloma ludźmi na ten temat, wielokrotnie potykałem się na różnych forach i wniosek jest jeden - wszystko układałoby się łatwiej i nie budziłoby takich emocji gdyby "uciskane" mniejszości pokazywały, jak można normalnie żyć będąc innym.

    Pamiętasz sprawę jednej Polki skazanej przez polski sąd za nazwanie sąsiada "pedałem"?

    Obraźliwe, ok, to było.

    Pytano sąsiadów, co myślą o tym chłopaku i wszyscy twierdzili, że to normalny spokojny chłopak. Jego partner też.

    Nie budzili złych emocji.

    Ale gdyby obaj łazili poprzebierani za kobiety. Gdyby urządzali jakieś gejowskie party w swoim mieszkaniu, gdyby obściskiwali się na ulicy - już by było gorzej.


    Ich odbiór zmieniłby się całkowicie...

    OdpowiedzUsuń
  40. Każdy widzi co chce widzieć - przynajmniej tu się zgadzamy.

    Co do ostatniego wieku i tego kto najbardziej był prześladowany, Żydzi w Europie tak, mówimy Holokaustu porażka ludzkości straszna 7, czy 8 milionów, dokładnie się nie orientuje.

    Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę latek troszkę wiecej to w samych kolonizowanych przez chrzescijan amerykach północnej i południowej ofiar naliczymy milionów kilkadziesiat, dokładnie nie wiadomo ile bo nikt nie zadał sobie tego trudu. Oczywiście pieców nie mieli, bo nie potrzebowali, chrzescijanskie choroby zakaźne załatwimy brudna robotę. A czy ktoś doliczal do tego Australie, czy Afrykę - niekoniecznie.

    Tak każdy widzi to co chce widzieć.

    Ruchy wolnosciowe tez maja to do siebie ze zaczynaja się od podziemia, potem wychodzą na ulice i to dosyć ostentacyjnie.

    Zanim sufrazystki wyszły na ulice i zaczęły palić staniki, kobiety nie miały praw obywatelskich, nie mogły głosować i nie chodziły do szkoły. Warto o tym pamiętać. W podręcznikach szkolnych o tym się nie mowi, a szkoda. To nie kościół walczył o zwykle prawa kobiety i nie kościół o nie walczy. Warsztaty katolickie dla kobiet, są o roli kobiety w rodzinie i o ofiarowaniu się rodzinie jako żona i matka.

    Ja tam ofiara być nie chcę, nigdy nie chciałam, od nastolatki coś mi tu smierdziało.

    Retoryka ofiary drażni mnie strasznie, to taka nasza narodowa specjalność. Wiem, że można inaczej, wiem, że można z podniesioną głowa. I chciałabym, żeby Ci co cierpią ostracyzm i niesprawiedliwosci społeczne też z podniesionymi głowami chodzić mogli.

    OdpowiedzUsuń
  41. Ok, ile milionów dzieciaków zabijają kobiety dacydujące się na aborcję?

    OdpowiedzUsuń
  42. Tego nie wiem, ale np ostatnio dowiedziałam się ile ja zabilam w ciagu 5 lat pożycia z moim mężem, zabezpieczajac się przed ciąża - 60 sztuk!

    Tez sobie możesz policzyć to i nie tylko. Dla mnie wyglada to na tekst perwera z niezla wyobraźnia. Nie chce żeby mi ktoś mówił kiedy moja miłość jest miłością.
    Takie rzeczy ludzi okaleczaja psychicznie i nie trzeba być psychologiem, żeby sobie z tego sprawę zdawać.

    http://www.lp33.de/strona-lp33/ind2.htm

    OdpowiedzUsuń
  43. Samogwałtu domyslam sie pan piszący nie stosuje, a szkoda, może by trochę spuscil z tonu;)

    OdpowiedzUsuń
  44. "‘petting’, czyli samogwałt we dwoje bez stosunku, jest każdorazowo grzechem ciężkim. Zarówno w małżeństwie, jak tym bardziej wśród partnerów nie związanych ślubem małżeńskim."

    jeśli to grzech ciężki, to w zasadzie co potem to już wszystko jedno...

    "Rezygnacja z pocałunku głębokiego może początkowo swoiście ‘boleć’. Niemniej pocałunek wróci wtedy do swej właściwej roli: subtelności w wyrażaniu więzi m.in. poprzez właśnie składanie pocałunku, a nie całowanie podyktowane pożądliwością. Wzorem dla całowania w jego pierwotnej formie i znaczeniu pozostają pocałunki wymieniane między matką a dzieckiem oraz ojcem a dzieckiem. Wyrażają one pełnię miłości i radości, nie mając nic wspólnego z seksualizmem"

    Tutaj to naparawdę odczuwam niepokój i obawę ucznia pt, a skąd ksiądz wie. Po drugie faktycznie przypomina typową narracje pedofila o niewinnym braniu dzieci na kolana jak Jezus. Seks to seks i nie mieszajmy z rodzicielstwem, ani się na dzieciach nie wzorujmy.

    "Czym innym jest złożenie samego tylko pocałunku – również na intymnych częściach ciała, a czym innym ich branie do ust."

    Też ciekawe i też skąd ksiądz wie.

    OdpowiedzUsuń
  45. Nic nie da zejście na tematy osobiste, intymne, w przypadku, gdy zadałem Ci jedno konkretne pytanie:

    - ile aborcji wykonuje się rocznie (aha, plemnik to nie człowiek, przypominam)?

    Odpowiedź: miliony! W samych Chinach około 10 milionów rocznie. A Europa? A USA?

    I tu kolejny ciekawy przypadek - przeproweadza się juz operacje dzieci w brzuchach matek i wtedy pacjenta traktuje się jako człowieka, któremu trzeba na przykład "zreperować" kręgosłup.

    Tego samego pacjenta nie traktuje się już jak człowieka, gdy trzeba go "usunąć."

    Ja do swiętych nie należę i sam mam pewnie sporo na sumieniu, ale wiem przynajmniej, co jest w tym konkretnym przypadku dobre a co złe.

    Złe jest zabijanie dzieciaków w brzuchach, rodzice mogli wieść dalej hedonistyczny tryb zycia.

    OdpowiedzUsuń
  46. Zadałes mi pytanie, a ja napisałam, że nie znam na nie odpowiedzi, nie znam wszystkich statystyk.

    Dla mnie ten problem jest bardziej złożony, ten czyli aborcja. Feministki z Chinami walczą, o dziewczynki, bo głownie aborcja dziewczynek dotyka.

    Tez jestem ostrozniejsza w ocenianiu ludzi, czy robią coś dla hedonizmu czy nie, a nawet jeśli, to czy człowiek nie ma prawa wybierać. Być może hedonizm to zwykły aspekt naszej egzystencji. Na dłuższa metę tez nie jest możliwy, bo zjawisko habituacji - lody waniliowe smakuja z kazda łyzeczka coraz mniej. Zagadnienie zajęło filozofii wieków parę, wiec nie będę się nad nim prześlizgiwac w zdaniach kilku. Podobnie jest ze wszystkim. Aborcja to tez złożone zagadnienie, które specjalistom od human rights spędza sen z powiek.

    Moim zdaniem prawny zakaz aborcji problemu nie rozwiązuje.

    I o ile u teoretyków human rights i filozofów inspiracji znajduje mnostwo, podobnie jak ze współczesna literaturą, tez feministyczną, o tyle w tym co piszą teoretycy katoliccy nie. Moim zdaniem większość z nich, zwłaszcza tych polskich jest niedoedukowana i co gorsza rosci sobie prawo do racji moralnej.

    Oczywiście to moje zdanie. Tez jestem w tej dobrej sytuacji, ze nie mieszkam już w kraju katolickim, mimo, ze mąż pracuje ma Australijskim uniwersytecie katolickim, ale co kraj to obyczaj okazuje się rownież tutaj, bo zatrudniają oficjalnych gejów. Glowna portierka jest lezbijka, maja kierunek islam, a kaplica uniwersytecie jest tak przystosowana, żeby każdy tam mógł się pomodlic i żeby nikogo nie obrażać.

    Wiem jak może wyglądać świat bez całego tego polskiego katolo romantycznego dramatu, oburzanania się moralnego, łatwości w osadzaniu innych, prymitywnej indoktrynacji i skomlenia nad własna dolą i taki świat wolę. Tym samym mam uczulenie na wszystko z powyższych i chciałabym, żeby mój kraj z tego kiedyś po prostu wyrósł. Może doczekam takiego dnia, a może nie.

    OdpowiedzUsuń
  47. W jednym się nie zgadzamy i to nam burzy wszelkie porozumienie - ja twierdzę, że są konkretne i dające się opisać wartości, z którymi dyskusji nie ma.

    To są wzory, drogowskazy, jak zwał tak zwał.

    Wolność, odpowiedzialność, lojalność... mogę wymieniać.

    Natomiast u Ciebie (popraw mnie jesli jest inaczej) widzę tendencję do większej płynności. Większego relatywizmu.

    Ja nie osądzam innych - ja osądzam wartości.

    Hedonizm jest ok, pod warunkiem, że przypadkiem nie uderza w najbliższe osoby...

    Wolność - czemu nie, pod warunkiem, że nasza wolność nie uderza w tych, którzy stoją obok...

    OdpowiedzUsuń
  48. Nie jestem relatywistką. U mnie najważniejsze są uniwersalne prawa człowieka, które tez nie są zagadnieniem prostym, i wielu dyskutuje, czy są możliwe. Ja wierze, ze są. Moim zdaniem wkład kościoła tutaj jest obecnie niewielki. Nie zawsze tak było. Owszem współcześni filozofowie chrzescijanscy jak Jaspers, Gadamer - wrazliwosci i wnikliwosci trudno im odmówić, sama jestem ich wielka fanką. Natomiast mainstreamowy polski katolicyzm nie ma nic z tego, oprócz roszczeń do umacniania swoich interesów i pozycji, która słaba nie jest. Nie podoba mi się, ze stoisz po ich stronie. Chcesz bronić słabszych, oddaj głos kobietom, gejom, nie rób nagonek i krucjat.

    Babcie moherowe słabe nie są, przebijają radykalizmem i postawą nie jedna radykalną feministkę. Ojciec Rydzyk musi być zachwycony, przecież na nich i ich kasie, przepsanych nieruchomosciach buduje imperium.

    Tez jestem za wolnością, autonomia osobista i odpowiedzialnością, widać inaczej to jednak sobie wyobrażamy.

    Moim zdaniem też lepiej o tych sprawach traktują Wysokie Obcasy, niż Gość Niedzielny, którego poziom jest czasami tak żenujący, że wydaje się że kościół zupełnie stracił resztki krytycyzmu pod własnym adresem oczywiście.

    Uważam, patrząc na to co się dzieje w innych krajach, ze lepiej wyszlibysmy na tym gdy oddamy głos tym którzy z problemami człowieka, z upokorzeniem, z nieuprzywilejowaniem społecznym się zmagają a wiec kobietom i np gejom.

    W Afganistanie kobiety nadal są analfabetkami i własnością męża, tez podobno w imię jakiś tam tradycyjnych wartości. Dlatego zawsze lepiej zacząć od oceniania sytuacji konkretnej grupy ludzi a nie od abstrakcyjnych pojęć. Intresy Polek nie maja się najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
  49. Przepisanych nieruchomosci - miało być

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.