piątek, 25 marca 2011

Czarodziejska góra

No to tym razem obejdzie się bez polityki i tematów kontrowersyjnych.

Mamy chorobę w domu. Od poniedziałku, gdy mały pierwszy raz się okazał nieco rozgrzany. Potem wtorek – lekarz i już w nocy temperatura. Leżę z nim, ten się wije, majaczy, rzuca całą noc. Niedobrze, myślę sobie, i biorę zwolnienie na dziecko chore.

Następny dzień – jeszcze gorzej, bo uruchomił się katar. Młody zasmarkany, oryczany, słaby jak wróbelek, wciąż noszony, bo diabeł jeden w łóżku nie chciał leżeć. Temperatura oczywiście podwyższona. „Kolana bolą” – żali się Tymek.

Potem kolejna ofiara zaraz – Żona. Gardło, ból (chociaż prezydent napisałby „bul”) mięśni, potem katar. Ja przedłużam zwolnienie i walczę z chorobami płci obojga. Cud, że Córa się nie zaraziła (jeszcze), bo skubana wiadomo, jak pije mleko matki, które jak wiadomo mam niezłą moc odpędzania zarazy wszelakiej…

Kiedy mnie sieknie? Nie wiadomo… Może wcale.

W każdym razie walczymy, kaszlemy, podajemy paskudne lekarstwa i liczymy na to, że ten przednówek chorobowy nie potrwa za długo.



Pacjent i jego rozrywki.

13 komentarzy:

  1. Skoro Ty stoisz na posterunku to nie sieknie. Wiadomo, posterunkowego choroby nie biorą:)

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak to się zwykle dzieje, że tego, który musi się chorymi opiekować, choroba się nie czepia. Mimo wszystko życzę zdrowia dla Ciebie i reszty rodziny. Trzymka:)

    Synek niech duuużo pije, to pomaga na katar i gardło. Wietrzyć dom i jeść warzywa i owoce:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj biedaki, biedaki, u mnie to samo - może inhalacje dodatkowo - do maszynki albo na mokry ręcznik i kaloryfer? Kupiłam olejki i chlustam gdzie popadnie. Trochę nos odtykają.
    Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, bądźcie dzielni, sezon sprzyja takim choróbskom. A tytuł bardzo celny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja kiedyś miałem wysoką gorączkę, to było w dzieciństwie. Matka chciała dzwonić po lekarza, a prababka... Stara kobiecina, dwie wojny przeżyła, zmarła w wieku 94 lat, nigdy nie odwiedzając lekarza, zaczęła przygotowywać mikstury. Ocet i woda o ile dobrze pamiętam z opowieści. Dość chłodna ta woda. Obmyła mi nogi tym smrodem i po 30 minutach gorączki nie miałem... Byłem mały i nie pamiętałbym, ale mama zapamiętała. Inna sprawa to syrop z cebuli czy inne mazidła, którymi babka się sama leczyła a i innych stawiała na nogi. Pradziadka, który wrócił z 10-letniego zesłania syberyjskiego, postawiła na nogi w miesiąc. Jak widać można - skoro po 94 latach zmarła we śnie. Lekarza to widziała tylko jak przechodziła obok przychodni.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak ja miałem prawie 40 na termometrze, to ojciec mi wmawiał, że mam tak specjalnie, by do szkoły nie iśc...
    ...cudownych rodziców mam....

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdrowia życzę. Mój szwagier rok temu ospą od synka się zaraził. I dużo gorzej ją przechodził.

    I napiszę jeszcze nie w temacie, chyba nie masz tu miejsca "dla gości"/"Zostaw ślad".
    Mottem Twego blogu są następujące słowa: "Nastaną takie czasy, o jakich ci się jeszcze nigdy nie śniło" - straszono mnie w dzieciństwie. I miano, niestety, rację.
    Otóż moja 91-letnia babcia pamięta, jak jeździła ze szkołą radia posłuchać. I twierdzi, że gdyby osoby, które umarły 100 lat temu teraz zmartwychwstały - natychmiast znowu umarli z wrażenia, choćby z powodu niesamowitego rozwoju techniki. Babcia się dziwi widząc aparat cyfrowy, czy swoją córkę mieszkającą na drugim końcu Polski (rozmowa przez Skype). Trochę niegramatycznie, mia mam takiego pióra jak Ty, czy Ela. Ale mam nadzieję, że sens da się odczytać.
    Evik7

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdrowia życzę!!:) a Tobie wytrwałości w opiece nad chorymi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Na katar u dzieciaków dobrze robi inhalacja - niedawno walczyliśmy z tym problemem. Wypożyczyliśmy z przychodni taką maszynkę (nie pamiętam, jak to się nazywa) - wlewało się jakieś kropelki (nie pamiętam nazwy - ale i tak na receptę) sól (czy tam sul ;-)) fizjologiczną. Maseczka na twarzyczkę i się kopci. Guciowi się nawet podobało po zarysowaniu wizji, że wygląda jak pilot.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdrowia życzę dla całej rodziny. Mnie też coś dopadło choróbsko, wiosna idzie. Tobie zaś odporności na zarazki i siły do zajmowania się chorą rodziną

    OdpowiedzUsuń
  11. dziękuję za poZDROWIEnia.

    Już nieco lepiej z młodym, z Żoną gorzej.

    OdpowiedzUsuń
  12. mam nadzieję, że juz całkowicie zdrowi wszyscy:), zawsze lubiłam robiź z klocków szczyty większe ode mnie, specjanie wchodzilam na krzesełko żeby ułożyć wiecej niż miałam wzrostu;) pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.