środa, 16 marca 2011

Co z Córą (po korekcie) i tak dalej

O Córze -

wiecie, mała się miota przy piersi, nie chce pić, wrzeszczy.

Wszystko się zaczęło od wizyty w przychodni, by ją zważyć. Okazało się, że przybiera za mało, więc, powiedzmy, może się nie najadać.

Żona w panice - wielbicielka karmienia piersią nagle się boi, że ma za mało pokarmu, więc musimy dokarmiać butlą. A wiadomo - cyc wygodniejszy, zdrowszy, a karmienie butlą odzwyczaja od piersi i to jest fakt.

Cały tydzień nerwów, szarpaniny, narastającej frustracji - naszej i dziecka.

I czy może nie jakaś przypadłość? Internet przeryty. Różne mogą być przyczyny, więc idziemy do lekarki.

A u lekarki - kobieta nie zauważyła niczego niepokojącego i kiedy położyła Żona małą na wadze wyszło, że...

... przez tydzień przybrała 600 gram!

Lekarka usłyszała, że to niemożliwe, by przez 5 dni tyle przybrała.

Lekarka popatrzyła na wagę i powiedziała głosem specjalisty:

"Cóż, ta waga coś fiksuje..."


Czyli - masa nerwów bez sensu, bo okazało się, że z powodu błędu wagi schizowaliśmy na potęgę.

Jestem w stanie sobie wyobrazić podobne przypadki, gdy ktoś na przykład idzie się prześwietlić rutynowo zupełnie, a pokazują radiolodzy zdjęcie z komentarzem "W obrębie klatki piersiowej płuc nie stwierdzono."

***

Co dalej? W niedzielę mamy chrzciny młodej.

14 osób.

Będzie grubo jak mawia młodzież

***

Po 1,5 roku wstrzemięźliwości motoryzacyjnej w końcu kupiliśmy samochód. Ofiar w ludziach jakoś nie przybyło na trasie dom-szkoła.

***

A wczoraj namierzyliśmy z Żoną (chyba) pierwszy ząbek Córy.

Może to on jest winny całego zamieszania?

11 komentarzy:

  1. No... i strach padł na wagę ;)
    Czyli, że koniec męczarni Rodziców i Małej?

    OdpowiedzUsuń
  2. A od tej samej wagi się zaczęło?

    OdpowiedzUsuń
  3. Męczarni nie koniec, bo młoda budzi się częściej w nocy, Żona ledwie żyje, końca jakoś nie widać...

    A całość od durnej zwichrowanej wagi się zaczęło.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj piękne chwile przeżywacie moi drodzy :-). W mojej rodzinie również niedawno narodziła się mała Amelia, przepiękna i o dziwo.. Przesypia prawie całe noce. Mam nadzieję, że sielanka trwać będzie!

    I życzę udanej uroczystości chrzcielnej ;) "bawcie się" dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  5. Może to właśnie z powodu ząbkowania...

    Życzę udanej uroczystości :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ząbki dają w kość, najlepiej nabyć gryzak wypełniony żelem i dobrze go schłodzić w lodówce. Serio! A gryzaki są cudne, do wyboru do koloru.

    OdpowiedzUsuń
  7. A i są maści, którymi smaruje się dziąsła, popytajcie w aptece, też trochę łagodzą te przyjemności, zresztą co ja się tu mądrzę, przechodziliście to niedawno zapewne z synkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ludzie Kochani - wyluzujcie, bo z takim napięciem nerwowym wnuków nie doczekacie!!!:DDD

    OdpowiedzUsuń
  9. No prosze, pewnie zabek narozrabial:) Nie chce straszyc, ale teraz Mala bedzie jeszcze gryzla:))) Chron sie kto moze;)
    Wszystko bedzie dobrze, czasem z dzieciakami tak bywa, ale jakos udaje sie przezyc. Wiem, latwiej mowic;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jako ojciec trójki dzieci dołączam do stronnictwa WZIEW (Winien Ząbek I Ewentualnie Waga).

    A zatroskanym Rodzicom życzę wytchnienia i spokoju, bo ich emocje (zwłaszcza Mamy) zawsze jakoś udzielają się niemowlakom.

    pzdr.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.