czwartek, 3 lutego 2011

Komuś reinkarnację?

Nosząc na rękach śpiącą Córę, krążyłem wokół TV. Polsat. Program "Zamiana żon" - niewtajemniczonym tłumaczę jego zasady:

dwie tendencyjnie dobrane rodziny zamieniają się żonami. Przez pierwszy tydzień żona "obca" ma żyć zgodnie z regułami nowej rodziny, po tygodniu wprowadzić reguły swoje.

Oczywiście bohaterowie muszą być dobrani tak, by wygenerować konflikty, spięcia dotyczące poglądów na życie i wychowanie dzieci. Rozumiecie, prawda?

Dziś zapatrzyłem się w jedną "wymianę" - myślałem, że spadnę z dywanu na podłogę, jak zobaczyłem coś takiego:


kobieta wchodzi do domu rodziny "dowodzonej" przez otyłe babsko wierzące we wszystkie new age'owe brednie, jakie tylko istnieją.

Słyszy takie teorie od dzieci, którym ma "matkować" przez dwa tygodnie:

- Słyszałaś o reinkarnacji? - pyta nową "matkę" nastolatek - Ja w poprzednim wcieleniu byłem żołnierzem. Zastrzelił mnie ojciec. O - podciąga koszulkę i pokazuje znamię na piersi - tu mam bliznę nawet po tym strzale.

Wszystko całkowicie serio.




A...jeszcze jedno. Rzecz się działa w USA, żebyśmy jasność mieli.

25 komentarzy:

  1. A nie potłuczenie łba pospolite, Desperate?

    OdpowiedzUsuń
  2. Chore..., kto wymyśla takie programy i kto (i po co?) bierze w nich udział?, bo że dla kasy to wiadomo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nic mnie już nie zdziwi, szczególnie w Stanach :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdesperowany, ale Edyp zabił ojca, a tu odwrotnie.

    Chociaż to Stany, tam everything is możliwe.

    OdpowiedzUsuń
  5. Poproszę o pakiet wspomnień o byciu księżniczką w Laponii ;DDDD

    OdpowiedzUsuń
  6. Spoko, myślę, że jakiś guru by się w Polsce znalazł ;-)

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  7. Pamiętam. Raz była nawet wymiana żon z których jedna była skrajnie religijna a druga była facetem ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. E tam, pikuś.

    Popatrzcie sobie na japońskie show. Tam to dopiero eksplozja mózgu zachodzi! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Antek - ja wiem, że Edyp zabił ojca, ale tu - chyba raczej nie ma co wierzyć, że FAKTYCZNIE było odwrotnie. Za to jaka dobra podstawa, żeby do tatusia żywić jakieś mordercze uczucia... :-)

    A potłuczenia łba, malutka, to swoją drogą - solidne. Dobrze, że to na zgniłym Zachodzie, nie u nas...

    OdpowiedzUsuń
  10. Zagladam i nie wiem co napisac. Czy naprawde nigdy nie slyszeliscie o reinkarnacji? Czy naprawde wierzycie, ze jest to wymysl amerykanski? Dla mnie osobiscie reinkarnacja jest dokladnie takim samym wierzeniem jak to ze dziewica urodzila dziecko, albo ze facet na 3 dzien po ukrzyzowaniu zszedl z krzyza zywy.
    Jedno wierzenie jest elementem Hinduizmu, a drugie Chrzescijanstwa i osobiscie jedno i drugie przekonuja mnie w tym samym stopniu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chorość, wielka chorość takie zamiany.

    OdpowiedzUsuń
  12. Stardust, nie mam nic przeciwko żadnej religii (choć sam wyznaję jedna, konkretną), ale jestem wrogiem religijnego patchworku, który cechuje jakoś ogół współczesnej religijności.

    Coś wezmę z chrzescijaństwa, coś z buddyzmu, coś z hinduizmu, powróżę sobie runami i w co drugą sobotę osiągnę nirwanę na dywanie w duzym pokoju...

    Tego jestem przeciwnikiem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Stardust, ja o reinkarnacji słyszałem, uwierz. A pogląd mam taki ja Ty mniej więcej - że to taki sam stopień wiarygodności, jak dziewica-matka i zmartwychwstanie (nota bene - facet po trzech dniach 'zmartwychwstał' - z krzyża zdjęli go tego samego dnia, którego na nim skonał).

    OdpowiedzUsuń
  14. Widzisz ja mam wrazenie, ze taka jednostajnosc wynika z glownie z tego, ze Polska ciagle jeszcze JEST krajem jdnostajnym. Niby otwarta, a jednak jest przewaga jednej narodowosci, wiary, jezyka, kultury generalnie. Tutaj z kolei kazde wyznanie, jezyk, narodowosc ma takie same prawa jak inne. Mnie nic nie dziwi, nie zaskakuje:)) Sama wychowana w rodzinie katolickiej, od 40 lat nie praktykujaca i nie wyznajaca zadnej wiary przyznaje, ze jak czytam nauki hinduizmu to jakos to do mnie potrafi przemawiac. Czy na tyle, zeby przejsc na Hinduizm? Nie, bo na to jestem za leniwa. Ale tutaj ludzie dorosli zmieniaja religie, bo tak naprawde to kazdy z nas nie ma wplywu na to w jakiej religii sie rodzi, a dopiero jako dorosli mozemy analizowac i stwierdzic ze cos nam lepiej pasuje a inne mniej. Nawet w religii chrzescijanskiej mowi sie ze dusza jest niesmiertelna. To co sie dzieje z tymi duszami po smierci? Sa w niebie, piekle czy tam czysccu. Czy to znaczy, ze np. w niebie siedzi sobie Pan Bog na wielkim tronie a przed soba ma magazyn dusz? Jak wyglada taki magazyn dusz? czy one sa w sloikach, czy moze w kopertach i umieszczone w segregatorach?
    Wiara, jak sama nazwa mowi, jest oparta na wierze, czyli nie mamy dowodow, poza opowiastkami sprzed tysiecy lat, a jednak wierzymy. Mnie tam nie przeszkadza, ze ktos wierzy i niech sobie wierzy w co chce, dopoki jest porzadnym czlowiekiem to niech sobie nawet wierzy w krzeslo:))))

    OdpowiedzUsuń
  15. Widzisz, ja wychodzę raczej ze stanowiska, że tradycja (jakiejkolwiek wielkiej religii) jest czymś wiarygodniejszym niż jednostkowe doświadczenie. Jest pewniejsze i daje większe oparcie. Większe niż krzesło. Nawet najwygodniejsze...

    W moich ukochanych Czechach, pewnie w ramach jakiejś prowokacji, powstała religia na podstawie STAR WARS. Ludzie wierzą w Moc, w jedi itd...

    A co do wyznania - religia to poważna sprawa - nie wiem, czy zmienianie jej jak rękawiczek lub tworzenie koktajlu z kilku służy czemukolwiek oprócz krótkotrwałej satysfakcji....hmmm duchowej (?)

    Dlatego już pewnie bliżej mi do zdeklarowanych ateistów niż do ludzi, których opisałem w poście.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdesperowany, pisać o Chrystusie "facet, który zmartwychwstał" winduje nas na poziom, na którym o człowieku można powiedzieć "naga małpa, której się wydaje, że opanowała umiejętność uczenia się."

    PS

    Żeby nie było - nie jestem przewrażliwiony na punkcie symboliki chrześcijańskiej.

    OdpowiedzUsuń
  17. Antek - 'faceta' cytowałem. A co do małpy - w sumie się zgadzam. Mamy spore mózgi, to nasz główny wyróżnik.

    OdpowiedzUsuń
  18. Wiem, ze to cytat ze Stardust. Co do małpy... hmmm jednym bliżej, innym dalej do świata flory i fauny.

    OdpowiedzUsuń
  19. Pewnie tak. Takie na przykład goryle - rodzinne, społeczne, opiekuńcze,zachowania narzędziowe przejawiają, całkiem niegłupio kombinują... Niektórym z nas faktycznie daleko do tego ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam nadzieje, ze nie chodzi tu o to, ze moje mojsze od twojego:)) Ja nie mam problemu ze zmiana wyznania, bo wychodze z zalozenia, ze kiedys wierzylam w krasnoludki, z ktorych wyroslam i tak samo mozna wyrosnac z wiary religijnej. Za tego "faceta" faktycznie przepraszam, bo nie powinnam uzyc tego slowa. Leb popiolem posypany.
    Natomiast musze Wam powiedziec, ze dwadziescia pare lat temu byla na niewielka skale, ale jednak afera w NYC (Brooklyn) bo okazalo sie, ze czesc domowych gospodyn (Polek) chrzci zydowskie dzieci bez zgody rodzicow. I to uwazam za wielkie przegiecie, glupote i naprawde brakuje mi slow... Bo jakby taka pani sie czula, gdyby ktos obrzezal jej dziecko w ramach krzewienia religii czy tez walki z bezboznoscia. Bo tym sie tlumaczyly te panie. Pomijam fakt, ze wydaly swiadectwo swojej wlasnej religii wierze, bo przeciez ten obrzadek nie byl niczym wiecej niz zabobonem. Mimo, ze jedna z pan sie pofatygowala i przyniosla ze soba "swiecona wode prosto z kosciola". I co Wy na to?

    OdpowiedzUsuń
  21. ;-)

    O talibach wszelkich religii nawet dyskusji nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  22. Wymiana walut, wymiana opon, wymiana gazowa, wymiana informacji, wymiana zon...normalnie;)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.