wtorek, 1 lutego 2011

Miastowieś

Dwa "cytaty" na dobry początek:

Jest to miejsce pośrednie, martwy punkt, ni wieś, ni miasto.

Tak pisze szwedzki poeta, Tomas Transtromer w wierszu "Przedmieście."

Drugi to prawie cytat. Z Vacłava Havla. Z jego przemówienia, jakie wygłosił w zeszłym roku w ramach konferencji pod tytułem "Świat, w jakim chcielibyście żyć.":

Zachód odłączył się od wieczności. Dlatego pierwszeństwo nad długoterminowym zyskiem ma zawsze krótkoterminowy. Liczy się tylko to, czy inwestycja przyniesie zysk powiedzmy w ciągu najbliższych 15 lat, a nie to, jaki wpływ będzie miała na życie nasze i naszych potomków*.

Rozważania swoje Havel rozpoczyna od obrazu jazdy samochodem. Wyjeżdża z Pragi, a ona wciąż się ciągnie i ciągnie. Rozrasta w prawdziwy step - wyjałowiony obszar pełen magazynów, fabryk, rozsianych architektonicznych koszmarów, koszmarnych osiedli developerskich, których "piękne" nazwy maskują ich totalne niedopasowanie do otoczenia...




Taki świat. Kiedyś, wyjeżdżając z miasta, wjeżdżaliśmy w teren "przyrody." potem zaczynała się wieś, potem znów przestrzeń pełna lasów, pól, rzek...

Dziś miasto przepływa w miasto. Rozlewa się jak plama ropy na powierzchni oceanu...



***


Jeżdżę do pracy autobusem. Mijam jedno miasteczko, lasek, wioska, lasek, wioska i już większe miasto, w którym uczę. Pierwsza wioska, w której zatrzymuje się PKS, jest/była typową osadą jakich pełno w Wielkopolsce. Jeden przystanek, jeden bar, jeden sklep spożywczo-monopolowy (czytaj - centrum kultury).

Wioska nieco widmo. Azbest na dachach, bloki wzdłuż trasy, jakieś pozory aktywności. Pasieka pszczół. Stare maszyny rolnicze rdzewiejące na deszczu. Przystanek autobusowy wysmarowany sprejem - "Miejscowi rządzą!"

Niezła obserwacja społeczna zawsze mi się układa. Co czeka ludzi tu żyjących? Jak oni żyją? Co robią, gdy prtzychodzi wieczór albo gdy mijam ich rano autobusem?

I jeszcze bardziej nie wiem, bo od kilku miesięcy tuż obok ich sioła jakiś widmowy developer wykupił ziemię i buduje nowe osiedle.


Tam, gdzie jeszcze rok temu było pole, śmigały jakieś kombajny/traktory, teraz wre praca. Powstają szkielety identycznych "apartamentów", walczą maszyny, budowlańcy grzęzną w błocie, całość robi wrażenie jakieś...marsjańskie, nierzeczywiste.

Jakaś taka dziwna "obcość" przebija z tego miejsca. Jakiś posmak konkwistadorów, którzy wlekli się przez pół świata, by złupić i zniszczyć nieznany im świat. Teraz tymi kolonizatorami są wielcy developerzy. Rwący przestrzeń pod kolejne "Bajkowe Osiedla", "Przyjazne Zakątki", "Osady Rozkoszy" czy "Siedlisko Konwalii."

A ja sobie myślę o przyszłej symbiozie "starych" i "nowych" mieszkańców tej wioski. A może to "nowe" to już nie będzie wioska? Może inny twór podkreślający "niezwykłość" położenia?

Nie wiem...

W każdym razie coraz bardziej się boję takich miejsc. Ich chaotycznego, pozbawionego logiki położenia. Tego, że same w sobie nie są złe, ale są diabelskiego owocem pędu za zyskiem i krótkowzroczności tych, którzy decydują się budować osiedla i sprzedawać je żądającym luksusu ludziom...

***

*

Dziwnym zbiegiem okoliczności nasz kochany premier wciąż podkreśla, że nie interesuje go to, co się będzie działo za kilkanaście lat. Jemu chodzi o to, by było dobrze tu i teraz...

15 komentarzy:

  1. Powiem Ci, że nie bardzo potrafię jakoś rozsądnie się wypowiedzieć. Jako człowieka wychowanego przez las, miasto generalnie mnie przeraża. A jego drapieżność i nienasycenie napawa mnie obawą, że już wkrótce nie będzie czym poodychać swobodnie.
    No i jeszcze mam nieodparte wrażenie, że miasto w swym obecnym kształcie odczłowiecza.

    OdpowiedzUsuń
  2. hehe...ja to w sumie takich blokach właśnie mieszkam. Wieś - niewielka, chociaż ze wsi to chyba tylko nazwa została, bo konia, czy krowy to tu u nas nie uświadczysz. No ale o "mieście we wsi" być miało.
    No więc mieszkam w takich blokach, które początkiem lat 90 powstały dla pracowników tzw."kołchozu". Teraz po spółdzielni, która wówczas ludzi zatrudniała śladu nie ma. Są za to bloki.W ilości sztuk: 3. Ja mam gdzie mieszkać:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja Katowiczanin, miastowy - choć z odległych od centrum peryferii. Mówię, by nie pozostawić złudzeń, że raczej niezbytnio znam realia wiejsko/miasteczkowe...


    O ile w istocie taka miastowieś może budzić przestrach... to z drugiej strony, czy w istocie jest to Zło Wcielone?

    Podziwiam developerów, ludzi którym jednak chce się cokolwiek wytwarzać... nie wydaje mi się jednak, że cechuje ich 'krótkowzroczność' i 'diabelska pogoń za zyskiem'...

    Zrozumiała melancholia związana z powolnym odejściem 'wioski widmo'... jeszcze większe musi być przerażenie mieszkańców.

    Dla nich z pewnością będzie to początek nowej ery... o perypetiach takiej miastowsi i asymilacji Nowych i Starych możnaby książki pisać i filmy kręcić ;)


    Jednak gdyby ci Krwiożerni Kapitaliści (wybaczy Pan, ale fragmenty tekstu portretują ich niby takich z obrazku spółki Engels&Marks) posłuchali pana premiera, swoje pieniądze przehulaliby na panienki, nie inwestowali w diabelskie osiedle ;)

    Żądza luksusu jest tym, co ludzi z drzew przegnało... luksus - to przecież też mydło, żarówka, książka...

    OdpowiedzUsuń
  4. taki świat...
    Coraz nas więcej, więc betonuje sie więcej i gdzie popadnie...pieniądz...a pieniądz to życie, może wszystko, wbrew logice, estetyce, ludziom.
    Na przykładzie 'własnej' wsi (gdzie umykam latem) widzę jak się wszystko prze-potwarza na przekór naturze. Na łąki w dzieciństwie wylatywałam by popatrzeć na krowy, a teraz mogę co najwyżej na ekrany.
    Bogate Krakusy hacjendy stawiają, nie ma juz takiej pustki jak kiedyś. To juz nie wioska a wiocha, brzydsza i rozlazła.

    OdpowiedzUsuń
  5. KosKos, niech zapanuje demokratyzacja - tu na TY się zwracajmy do siebie, chyba że to może Cię urazić.

    A meritum - ja developerów nie potrafię podziwiać, bo zbyt wiele znam przykładów tego, że najpierw skupują grunt, potem sprzedają działki/domy pod klucz, a potem jest dopiero reszta infrastruktury.

    Powstają w szczerym polu, drogi dojazdowe są w fatalnym stanie, a drogi "wewnętrzne" nie istnieją po najmniejszym deszczu.

    Polecam:

    http://www.polityka.pl/galerie/1505478,2,placz-nad-rozlanym-miastem---galeria.read

    Tu był cały artykuł o "pięknym wspaniałym osiedlu"

    http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/reportaze/1505408,1,rozterki-mieszkancow-przedmiesc.read

    To doskonale pokazuje owych godnych podziwu biznesmenów-marzycieli i owoce ich działalności.

    Tak czy siak, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja już nawet nie boleję tym postem nad zjawiskiem nowych osiedli, ale nad ich kompletną przypadkowością. Powstają po prostu tam, gdzie się uda kupić tanio ziemię. A reszta jest owocem braku w Polsce najmniejszych planów zagospodarowania przestrzennego.

    OdpowiedzUsuń
  7. I jeszcze dyskusja o artykule z POLITYKI:

    http://www.polityka.pl/forum/1047674,rozterki-mieszkancow-przedmiesc.thread

    OdpowiedzUsuń
  8. Problem bardzo ładnie podsumowuje wypowiedź artykuł zamykająca:

    "Przedmieście jest dla tych, którzy się na to wszystko godzą, a nie dla tych, którzy myślą, że z czasem będzie lepiej. Bo nie będzie."

    Jest popyt - jest podaż. Nic dziwnego, że takie osiedla powstają...

    Jeżeli chodzi o brak zagospodarowania przestrzennego - oczywiście, zgodzę się. Widać to było doskonale m.in. podczas niedawnego Potopu... ale jaka to dziwota, przecież mieszkamy w demokratycznym państwie, takie problemy to nic ważnego... ;)

    PS. Nie przepadam za "Ty", ale jako gospodarz życzy, tako w domu zachowywać się należy :) Przepraszam, jeżeli nietakt.

    Pozdrawiam również :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurcze... wieś moich pradziadków, taka prawie górolska przypomina obecnie bardziej jakiś kemping niekształtnych domków wypoczynkowych, niż miłą wioseczkę. Zamiast spadzistych łąk, ludzi idących wolnym krokiem (wolnym i czasowo, i mentalnie) widać sztywniaków bez garniturów, którzy "wypoczywają".
    Nie mam nic przeciwko temu, ale... oni tam nie pasują, ich mikro zabudowy w kolorach tęczy, sztywność ruchów, nie przystoi do drewnianych chat.
    A może o tylko ja durnieję, patrząc na całość z perspektywy dziecka wychowanego na prawdziwej wsi, która odnalazło się w mieście, ale widzi, jak mało tu harmonii i spokoju.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kos, w takim razie, jak na gospodarza przystało, wielbiąc gości, będę się zwracać przez "Pan K."

    ;-)

    Ja mogę być "Mr T.", bo Tomek mi na imię i "Drużynę A" w młodości oglądałem.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze parę groszy wrzucę - jeżeli już kogo obwiniać za nieprzemyślane osiedla, to panów Politykierów. I ich oskarżać za 'diabelską chęć zysku' - bo tam, gdzie pieniądz można zakosić, w ich interesie jest 'ochrona interesów obywateli' i szkodliwy nadmiar kontroli. Tu natomiast - bezład.

    Kapitalista akurat nie winien :P


    PS. Michał jestem. No i teraz już możemy być na Ty ;p

    OdpowiedzUsuń
  12. Przypomniało mi się niezwykle piękne słowo:
    suburbia...

    OdpowiedzUsuń
  13. Elu, żeby to przedmieścia chociaż były...

    A to przecież w sercu niczego się znajduje.

    Ech...

    OdpowiedzUsuń
  14. Właściwie to od lat nic się nie zmieniło. Tu gdzie ja mieszkam (jakieś prawie 500 mieszkań w jednym wieeeelkim bloku) mniej więcej 30-40 lat temu z okna było widać pola, sady, pasące się krowy, koniec miasta, a linia tramwajowa kończyła się koło szpitala (jakieś 7 minut na piechotę od bloku), a tej chwili to 10 minut spacerkiem i jestem w samym centrum miasta.

    Znam też dużo takich miejsc - wiosek z jakimiś miejskimi tworami. Wsie normalnie zabite dechami, jeden sklep, czasem w tym sklepie o sprzedaży na fakturę nie słyszeli, za to na zeszyt... bardzo popularne i w takiej wsi jeden czy dwa bloki pobudowane, a obok pola, gospodarstwa, kury biegają... Znam też i takie miejsca, w których jakiś developer skorzystał z okazji i wykupił teren, po czym zbudował strzeżone osiedle bloków, domków... a to nie przedmieścia nawet, żadna komunikacja nie dojeżdża, nawet spożywczego nie ma...
    Kupują tę ziemię (byle jak najtaniej), budują, a nie zwracają uwagi na czynniki przyrody, bo przecież chodzi o to, aby sprzedać, zarobić, a później niech się człowiek martwi, co zrobić...

    OdpowiedzUsuń
  15. Niestety mieszkam w takim miejscu, wioska w 73 włączona w granice Wrocławia, do tej pory zabudowa jednorodzinna, od niedawna deweloperzy wywęszyli złoty interes, zmieniły się długoletnie plany zagospodarowania przestrzennego, pierwsze osiedle już powstaje, a mi tych pól już żal ;/

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.