piątek, 25 lutego 2011

Czego brakuje lokomotywom?

Dumny jestem chorelnie, bo Synek zaczął już na serio wołać, gdy chce rozpracować jakąś potrzebę fizjologiczną. Długo to trwało i wciąż zdarzają się wtopy, ale generalnie nie jest źle.

Nie brakuje też sytuacji przekomicznyvh. Jak to z dwuipółlatkiem bywa.

- Tymek chce siusiu! - woła, prawie zawsze w trzeciej osobie.
- No to idziemy - biorę go pod rękę i prowadzę tam, gdzie król na wrotkach jeździ.
- Siusiu na ogrodzie! - mówi i prowadzi mnie w inną stronę.
- Nie idziemy do ogrodu.
- Dlaczego?
- Bo jest minus 17.

Szybko zrozumiał, że byłoby to niezbyt bezpieczne dla jego siusiaka.

Inna sytuacja. Stoimy nad toaletą. Już rozpinam pieluchę. Już akcja jest w toku. Nagle, w samym środku siusiania, Tymek ponosi głowę i pełnym powagi głosem oznajmia:

- Lokomotywy nie mają fifolków.


- Nie mają - odpowiedziałem, ale tak do końca pewny nie byłem...

11 komentarzy:

  1. ha ha ha ha:)
    Mały jest rewelacyjny...:).
    To mi teraz zadał do myślenia:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak, bardzo poważna kwestia, co też lokomotywy mają między kołami ... :)
    Świetny Mały! Gratulacje! :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mi się wydaje, że nie mają... Ale głowy nie dam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakby tu było "Lubię to", to chętnie bym kliknęła :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Również obstawałabym przy jego wersji!
    Jest niesamowicie elokwentny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Myśli chłopak :)
    Przypomniała mi się rozmowa z 5 - latkiem, który odkrył skąd się biorą dzieci, tzn. poznał słowo "rodzić się" i wiedział, że to znaczy, że dzieci wychodzą z brzuszka mamusi. Bawimy się koparami, a ten nagle: "A czy kopary się rodzą?"
    Odpowiadam:
    "Nie, kopary się nie rodzą. Kopary produkuje się w fabryce kopar". "A dlaczego?" "Bo rodzą się tylko zwierzątka i ludzie". "A dlaczego?". I tu wymiękłam. No bo niby dlaczego? No, dlaczego kopary się nie rodzą?!
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przy lepieniu pierogów na Wigilię - mamo, a Gwiazdor ma siusiaka?

    OdpowiedzUsuń
  9. jeszcze nie jednego od Synka się dowiesz i nauczysz;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fifolki fifolkami. Fakt, nie wiadomo co tam lokomotywa między kołami ma.
    Myślałem, ze ja etap zaskakiwania przez własne dzieci w taki sposób mam za sobą (bo , że mnie zaskakiwać będą do końca życia tego jestem pewny), a tymczasem... Moja córka (lat 13) odkrywczym tonem oświadczyła wczoraj, że światło w lodówce gaśnie po zamknięciu drzwi. Ot, co!
    Miłego łykendu!

    OdpowiedzUsuń
  11. A propos dzieci i załatwiania potrzeb fizjologicznych. Dawno, dawno temu mój syn wtedy lat ok 2,5 - 3 załatwiał pod drzewem swoją potrzebę, spojrzał w trakcie w górę i rzekł słowami swojego ulubionego wtedy poety : " wyrosło w lesie drzewo potężne , twarde , wysmukłe i niebosiężne" :)
    Natka

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.