środa, 19 stycznia 2011

Z Cosmo jest bosco! (Wersja demo)

Poległem. Poległem potykając się o kłodę formy. Chciałem, by relacja z poniedziałku była zabawna, dynamiczna i błyszcząca od widowiskowych point. Tak jak dialog kilkorga przyjaciół, którzy piętrzą prześmieszne głupoty. Klimat jest przekomiczny, ale opowiadany postronnym osobom przestaje błyszczeć.

Wiecie, są w życiu spotkania, rozmowy, szermierki słowne, które aż kipią od tego, czego brakuje współczesnym polskim komediom. A gdy próbujemy odtworzyć całość - czar pryska. Jakbyśmy chcieli zapisać sen - uwiódł nas w nocy, ale dzień go rujnuje.

Zostają strzępy...

Takie:

Siedzimy wczoraj przed radą szkoleniową w pokoju nauczycielskim i dialogi uskuteczniamy:

I
- Byłam z klasą w kinie.
- Nowy film Pazury. "Weekend" - brak mi słów... Ale co powiedzieć można o filmie, który zaczyna się sceną, w której jakaś panna pije drinka, kamera zjeżdża na dół, a tam głowa faceta między jej udami...
- No do miałaś kiepski "Weekend" - mówię.

Ale to dopiero preludium.

II

Koleżanka uwielbia chodzić z siostrzenicą na zakupy. Mała jest tak bystra (3 lata ma), że potrafi wbić PIN, gdy ciocia płaci kartą. Wszystkie sprzedawczynie są zauroczone.

- Ja mam podobnie - mówię. - Gdy gdzieś idę coś załatwić z Tymkiem, to kobiety wszędzie są zauroczone. Idę do urzędu miasta załatwić pesel dla Córy, oczywiście niczego nie załatwiam, ale trzy panie urzędniczki rozśpiewały się na widok Synka. A ja młody zaczął jeszcze się machać "pa, pa" paniom, to aż trzepotały rzęsami.

- Oj ty naiwny jesteś - podsumowuje mnie inna koleżanka - facet z dzieckiem to stara metoda na podryw.

- Facet z dzieckiem lub z psem działają niesamowicie - dodaje następna - ale kobieta z dzieckiem lub psem już trochę mniej.

Ja kiedyś usłyszałem, że atrakcyjność mężczyzny jest wprost proporcjonalna do ilości posiadanych dzieci. Mój kolega odkąd stał się tatą trzech synków nie może opędzić się od spojrzeń koleżanek z pracy. Przynajmniej tak twierdzi.

Zostałem zaatakowany o to, że mam głupiego kolegę.

- Kierując się podobną logiką można stwierdzić, że najatrakcyjniejszy będzie facet co ma 18 dzieci i zbiera przy okazji węgiel wzdłuż torów.

III

Najlepsze na koniec (tylko dla dorosłych). COSMOPOLITAN. Koleżanka dysponowała jednym numerem (w celach badawczych, pisze coś o polskich pismach dla kobiet). Oto garść przypadkowych tekstów z tego pisma dla nowoczesnych kobiet.



Tytuł artykułu - "Małżeństwo nie jest z góry przegrane." Dobrze to wiedzieć, prawda?

Wielki Cosmo-test z miażdżącymi pytaniami:

- "Uprawiałaś seks w miejscu publicznym" - 81% czytelniczek tak. Nie wiem czemu, ale pomyślałem sobie, że w sejmie...
- "Uprawiałaś seks na pierwszej randce?" - 14% nie, ale zamierza.
- "Uprawiałaś seks w czasie okresu?" - 12% czytelniczek się na to szykuje.
- "Związałaś kiedyś partner lub zakułaś w kajdanki" - 63% czytelniczek nie, ale już to planuje.

Potem artykuł o masakrującym tytule "Co zrobić z gołym facetem?" Jakieś sugestie? Boję się pytać...

Dyskretna analiza kobiecych fantazji. Pierwsze lepsze: "Śnisz na jawie o tym, że traktujesz faceta ja niewolnika?" Cóż, pewnie większość kobiet... (Żartuję, żeby nie było...)

I na deser - "Rozkochaj go w sobie w 90 minut." Pierwsza porada - sytuacja taka: ulewa, stoisz obok faceta na przystanku. Podoba ci się on. Jak zacząć?

Powiedz: "Co za pogoda! Moja fryzura wygląda fatalnie."

Istnieje ryzyko, że facet powie: "To idź umyj głowę."

13 komentarzy:

  1. Dlatego omijam szerokim łukiem tę prasę :)))
    Istnieje też ryzyko, ze facet powie :Faktycznie !

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, albo jak w starym kawale:
    Mąż z żoną jedza obiad, ona przez niezręczność wylewa na siebie zupę.
    - Zobacz, wyglądam jak prosię.
    - No, i jeszcze zupę na siebie wylałaś.

    :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli chodzi o podryw na przystanku - już mnie to nie dotyczy, ale gdyby dotyczyło, to wiedziałbym, jak się do tego zabrać. Bo wysłuchałem genialnego wykładu na ten temat. Ważne kwestie: początki chodzenia, emisja oka, a także - rzecz kluczowa - komplementy w przestrzeni ni to otwartej ni to zamkniętej, jaką jest właśnie wiata przystanek autobusowy. Może brzmi tajemniczo - zainteresowanym polecam:

    http://www.youtube.com/watch?v=1ataaLlHWms

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdesperowany - instruktarz jest genialny...

    Kiedyś z kumplem po paru głębszych to oglądaliśmy - leżeliśmy na podłodze po 2 minutach wykładu.

    Scenki, padłem ze śmiechu. Nie znałem tego dowcipu.

    Ago, faceci mało domyślni są - pewnie by nie skumali takiego perwersyjnego podrywu.

    OdpowiedzUsuń
  5. boskie po prostu:D
    Pędze, lecę do kiosku. W 90 minut rozkochać? bozesz ty mój...Samotne sie pewnie o deszcz modlą.

    No i jestem bogatsza o nowe statystyki.
    Sex górą!...bo dołem to juz nudno pewnie..

    OdpowiedzUsuń
  6. Cosmo jest fantastyczne, mocno lakierowane i świetnie nadaje się do grzebania nim w kuwecie kociej.
    Pamiętam jak dziś, kiedy kupiłam dwa-trzy kolejne numery sądząc, że gdzieś tam musi być jednak jakaś cywilizacja. Myliłam się. Ale teraz już wiem, że muszę być glamour, cokolwiek to znaczy ;DDD

    OdpowiedzUsuń
  7. Wykład jest faktycznie genialny. Bawi mnie tym bardziej, że miałem takiego profesora na studiach. Łaził w te i we wte pod tablicą, zdarzyło mu się spaść z katedry, jak się za bardzo rozpędził, ścierał tablicę rękawem... ubaw generalnie.

    A co do prasy - ja tam najbardziej to 'Twój styl' lubię. 'Cosmo' faktycznie głupawe...

    OdpowiedzUsuń
  8. Wole kupić kilo babnanów niz takie czasopisma, ale pamiętam gdy moja córka była nastolatka bardzo chciała jakąś gazetę chyba byłą to "dziewczyna" i ja odruchowo ją przejrzałam po zakupieniu. Jakież było moje zgorszenie gdyz wyczytałam tam ze mozna uprawiac seks w sposób jaki mi nie przyszedł do głowy, wtedy oczywiście. To była pierwsza i ostatnia taka szmata w moim domu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Prasa typu Cosmo: rzecz jasna, szmira i tyle. Ale ja bardziej jestem przerażony pozornie "inteligentnymi i oczytanymi" tytułami. Bezmyślność, głupota i siłowe promowanie "europejskości". To dopiero dla mnie dramat jest.

    OdpowiedzUsuń
  10. To nawet, drogi Phazi, nie europejskość. To światowość. Mi się raczej geograficznie kojarzy z rozwydrzonymi bohaterkami "Seksu w wielkim mieście."

    OdpowiedzUsuń
  11. Cosmo to taki CKM dla nastolatek. Żadna normalna dorosła kobieta nie da rady strawic tego szajsu.

    OdpowiedzUsuń
  12. @quis ut deus: obyś się nie mylił...

    OdpowiedzUsuń
  13. Takie chwile, które są zabawne tylko w danym momencie i tylko dla osób w nich uczestniczących, mają swój urok;-) Co do Cosmo, to kiedyś znalazłam tam rozbrajającą radę dla kobiet poszukujących mężczyzny swego życia - "Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było":-D Od dobrych kilku lat nie dotknęłam nawet okładki.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.