poniedziałek, 24 stycznia 2011

Tak się porobiło

Parę dni temu Żona karmi Córę i woła do mnie:

- Trzyma cyca w buzi i się śmieje!

- Nie dziwię jej się - odpowiadam rubasznie. Może Jan Kochanowski zmajstrowałby z tego fraszkę, ale mnie ostatnio do śmiechu nie jest.

Mała miała szczepienie i jakoś chyba na skutki uboczne się załapała - marudzi, brzuch ją boli, nerwowa jest, budzi się po 15 minutach snu...

A najgorsze jest to, że boli się picia z piersi. Reaguje panicznie, bo ssanie kojarzy pewnie z bólem brzucha (niemowlęta często wypełniają pieluchę w czasie jedzenia), bo ma jakieś koszmarne zaparcia...

Ciężko jest - zawsze przy piersi się uspokajała, a teraz zachowuje się, jakby mleko matki parzyło. No i jest panika, bo jak Kalina pić nie będzie, to laktacja zniknie, więc Żona sięgnęła po laktator ("Maszyna do rozdrabniania mleka" jak mówi Synek)i nie pozwala piersiom zleniwieć.

Wczorajszy wieczór koszmarny...

Ale takie jest życie, panie i panowie.

7 komentarzy:

  1. Oooooo, pamiętam te rzeczy, niestety należę do tych podłych matek dla których karmienie piersią nie było najwspanialszym momentem w życiu. Wytrzymałam cztery miesiące z jednym i drugim. Ale dzieci wyrosły duże, zdrowe i baaaardzo mądre. Powodzenia i pozdrawiam...tym razem żonę w szczególności:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rodzicielstwo łatwe nie jest, ale dacie radę! Siły i wytrwałości życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj pamiętam, pamiętam! Ale jak to szybko mija! Trzymajcie się!

    OdpowiedzUsuń
  4. Prawda to niezbyta i niezaprzeczalna.
    Że męże infantni zostają do zgonu,
    Niesyci zdobywcy, w rękach świat im trzymać
    Jak niewieście biusty - inszej zemrą z głodu.


    Pieprzny grafoman kaja się jeżeli uraził zasady, ale myśl taka zaświtała po przeczytaniu wpisu i nie mogła z głowy wyjść ;)


    Życzę mnóstwo cierpliwości i wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
  5. Walczymy. Jakoś idzie.

    Dzięki za miłe słowa.

    OdpowiedzUsuń
  6. No to żeby jak najczęściej Kalinka uśmiechała się podczas karmienia!

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.