sobota, 29 stycznia 2011

Raz proza, raz poezja...

Synek dwojga polonistów musiał w genach dostać zamiłowanie do książek. A jeśli nie w genach, to bombardowanie go widokiem pełnych półek powieści, poezji, dramatów, albumów etc. musiało przynieść jakiś skutek. Młody nie zaśnie bez książeczki, a jednym z ulubionych miejsc "spacerowych" jest biblioteka.

Biega między półkami, ukochana bibliotekarka bierze go na kolana, on wniebowzięty.

Jest tylko jedna siła większa niż książeczki (i wszystkie inne zabawki też). Kabelki. Przewody. Przedłużacze. Rodziców by sprzedał, żeby dostać jakiś kabel, najlepiej z wtyczką. Popęd do "elektryki" odziedziczył (lub podejrzał) po dziadku od strony mamy swojej.

Dziadek jest elektrykiem i często gości wnuka w swoim warsztacie pracy. Stąd to wszystko.

A oto fotorelacja z wczorajszego wypadu po nowe książeczki:


Synek pozuje. Zdjęcie mówi: "Kocham książeczki!"




"Co ja widzę?!"




"Tato, kabelki..."

PS

Na szczęście umie czasem połączyć swoje dwie pasje w jeden udany wzór. Wpatruje się ostatnio w kontakt, niemal wącha gniazdko i mówi:

"Prąd pachnie brzoskwiniami."

Udana poezja awangardowa.

7 komentarzy:

  1. Dobrze, dobrze - niech czyta! Duch w narodzie nie zginie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Poezja awangardowa rozwaliła mnie. On stworzy wielkie rzeczy! A na drugim etacie będzie spawał kable, dla przyjemności ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Elektropoezja po prostu. Mam nadzieję, że wszystkie kontakty w domu zabezpieczone ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudny maluch i jaki rezolutny:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Miłośnik xiążek - gatunek ginący. Takich to dopiero trzeba ochroną otaczać! Powodzenia Wam życzę w tym niełatwym zadaniu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Phazi, Zdesperowany, dzięki! Jest o co walczyć. Rząd dusz(y).

    Beato, "elektropoezja" to kapitalna metafora synkowego życia wewnętrznego.

    Doro, dzieciaki są nieziemskie, potem dorośli tylko jacyś tacy jednotorowi...

    OdpowiedzUsuń
  7. moze to taki etap w rozwoju? moj misiak tez kocha kable..

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.