poniedziałek, 10 stycznia 2011

Mały wykład o stosunkach polsko-niemieckich

Dziś wywiadówka. Jadę, bo trzeba. W autobusie śpię i sam się sobie dziwię, że udało mi się nie przespać mojego przystanku.

Rodzicom rozdałem kartki z ocenami ich pociech, podsumowałem pierwszy semestr i wio! Rozeszliśmy się w pokoju.

Na korytarzu usłyszałem jednak tekst, który ubarwił dzisiejszy raczej bezbarwny dzionek.

Rodzic rozmawia z wychowawczynią swojego dziecka. Patrzą w dziennik i wychowawczyni mówi:

- Z tym niemieckim też nie jest dobrze.


- Wie pani - zaczyna ojciec - pewnie on ma tak samo jak ja - dobry Niemiec to martwy Niemiec.

Gdyby nie oznaki pewnej poufałości między nimi (chyba się znali, bo mówili sobie na "ty"), mocno bym się przestraszył.

A tak tylko zaiskrzył dość dziwny żarcik.

6 komentarzy:

  1. Do mojej znajomej, która jest polonistką w jednym z poznańskich liceów podchodzi po wywiadówce zdenerwowany rodzić i mówi:....dlaczego muszą czytać całą "Lalkę"?. To przecież taka długa książka i...nudna, powinni czytać tylko fragmenty. Ja nie czytałem i na ludzi WYSZŁEM.
    Wychodzą oboje ze szkoły i każdy wsiada do swojego samochodu - rodzic do BMW (nówka sztuka), moja znajoma do "malucha". Facet z piskiem odjeżdża, a ona siedzi nadal, bo samochód odmawia posłuszeństwa i myśli:....no i proszę, skubany miał jednak kur** rację.

    :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten "pan ojciec" to Polak z krwi i kości. :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam za sobą kilkunastoletnie doświadczenie za belferskim biurkiem... Zapewne przytrafiały się takie kwiatki, ale nie chciało mi się spisywać.

    A być może tak - poprzez śmiech - łatwiej byłoby mi oswoić system, by nie uwierał?

    Pozdrowienia od byłej nauczycielki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz, Something, zbyt często jest to śmiech przez łzy.... niestety.

    Wiem, brzmię pompatycznie, ale tak to wygląda.

    Bezsilność nauczycieli i ich bierność jest porażająca.

    OdpowiedzUsuń
  5. :) tak dziadkowie mówili i pokolenie moich rodziców.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.