sobota, 8 stycznia 2011

AC piorun strzelił DC


I głos ma jak Brian Johnson.

14 komentarzy:

  1. Fajnie!
    Mój Gucio się ostatnio nauczył rozpoznawać tego pana w kapeluszu - nazywa się Lemi (albo Jemi :-)), gra na gitarze i ma obrazki na rękach. teraz się uczymy mówić: 'We are Motörhead and we play Rock'n'Roll!'

    OdpowiedzUsuń
  2. Lemmy!

    Czytałem jego autobiografię.

    Ryczałem ze śmiechu.

    OdpowiedzUsuń
  3. A w tym roku mister Kilmister zagra w Polsce - 10 czerwca w Warszawie. Miło byłoby zobaczyć.

    Lemmy ma coś w sobie - wcielenie Rock'n'Rolla. I dowód, że można tyle lat przeżyć, i to w świetnej formie, na fajkach i Jacku Danielsie :-)

    P.S. A gdybym - patrząc na zdjęcie - napisał, że fajne są takie ostre rockowe laski, to byłoby to dużym nietaktem? Bo jeśli tak, nie napiszę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. W biografii Lemmy'ego jest passus o tym, jak chciał przetoczyć sobie krew (taka była moda wśród gwiazd), taki detox.

    Ale lekarze się nie zgodzili, bo... jego ciało nie zaakceptowałoby normalnej krwi ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. A koszulka odlotowa, odrazu widzę że córcia będzie dobrze chowana :D tylko tak dalej...
    Moja Majka poszła dzisiaj z koleżankami do centrum handlowego na lody, 13 lat... kurcze, kiedy to zleciało :)))
    pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  6. Lenny Kravitz kapelusza nie nosił, Jimi Hendriks też...może chodzi wam o Slash'a z Guns'n Roses...

    OdpowiedzUsuń
  7. nie Lenny - Lemmy, Lemmy Kilmister z Motorhead!!

    poglądowo:

    http://www.flickr.com/photos/cherryblossomg1rl/3752254346/

    OdpowiedzUsuń
  8. Lenny Kravitz jeszcze na chleb mówił beb, a Lemmy już pił Jacka Danielsa na śniadanie i grał rock'n'rolla ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przy okazji wkleję u siebie moje dzieci w trochę mocniejszych klimatach :)
    Też sie nad tym dla mojego syna zastanawiałem - ale jakoś kolor mnie nie przekonał. Dla dziewczyny ok.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo twarzowe wdzianko!
    Niech dziecię nasiąka za młodu dobrą muzyką ;):D

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.