poniedziałek, 13 grudnia 2010

W razie czego to nie ja...

Od wakacji uczymy Synka, żeby umiał się przedstawić i podać swój adres. Początki trudne, bo brzmiało wszystko tak, jakby był potomkiem (nomen omen) węgierskich emigrantów. Teraz jest już rewelacyjnie - przy odrobinie dobrej woli można nasz dom namierzyć przez Google Earth.

"Tymek (nazwisko), mieszkam na ulicy Wojska Polskiego 4 w (miasto)"


Ale to tylko wstęp do dzisiejszej odsłony przygód młodego dżentelmena.

Wczoraj przyłapałem do na przyklejaniu plasteliny do ściany. Nie wolno mu tego robić, więc się pytam:
 - A kto to poprzyklejał plastelinę do ściany?
 - Jakieś dziecko - odpowiada Synek.
 - Jakie dziecko? A gdzie ono jest? - staram się być podchwytliwy.
 - Mieszka na ulicy Polska Wojskiego.... pięć!

Zamiana pierwszych liter nie była przypadkowa. Autentycznie! Jeszcze parę razy zrzucił winę na swojego niegrzecznego sąsiada.

A jakby Wam, nie daj Boże, coś udało się spieprzyć w pracy - polecam ten sposób obrony.

Skuteczny.

7 komentarzy:

  1. Haha... mały spryciarz :)
    Moja córa często zganiała na 'samo się'
    Pytałam - jak to nie ty, a kto to zrobił?
    A ona - samo się zrobiło ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny sposób.
    Chyba użyczę i od czasu do czasu będę z niego korzystać... :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialne:)
    Zapamiętałam. Stosować będę:).

    OdpowiedzUsuń
  4. Sposób kupuję, a Małego coraz bardziej lubię :-)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Niezłe, niezłe :) Spróbuję tak z moją kierowniczką, że jakby co, to nie ja zapomniałam uzupełnić te historie choroby, skąd, to jakaś inna terapeutka z Zetmana Hamoyskiego ;)

    Podoba mi się też sposób vi. Te historie choroby, no one same się tak nie uzupełniły ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jutro pierwszy raz do szkoły po 1,5 tyg. przerwy...

    Na pewno ktoś mnie będzie o coś ścigał. Synek inspiruje...

    pzdr Was ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój Gucio zwykle 'nic' nie robi. A kiedy się już nie da ukryć, że jednak 'coś', każe mi po prostu wyjść. Albo nie patrzeć. tata nie widzi - wszyscy są zadowoleni :-)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.