czwartek, 30 grudnia 2010

NO FUN!

Jutro Sylwester. Od lat stres, bo obowiązek zabawy, radochy, wrzasku i petard.

Od lat wkurzające pytania w stylu "Co robisz na Sylwka?"

Od lat zdziwienie, że wolałbym go przespać lub pogapić się w TV.

(By nie być jednowymiarowy, wspomnę o paru udanych pożegnaniach roku spędzonych w towarzystwie Żony. Najmilsze - w kinie MUZA, Poznań, 3 filmy, które dopiero za kilka miesięcy miały ujrzeć światło projektora.)

Od lat te same teksty w mediach, jak odstresować bojące się petard psy. Psy... Ja od 3 lat drżę, by żaden fajerwerk nie obudził mi dziecka, teraz już dzieci...

A zatem NO FUN...



PS

Jak jeszcze raz usłyszę o globalnym ociepleniu, to wybuchnę pustym śmiechem.

Odśnieżałem wczoraj dach zielarni mojej teściowej...

4 komentarze:

  1. Ja też bym ten czas najlepiej przespał. Ciekawe, że jak mówię komuś, że nigdzie nie idę na Sylwestra, to zachowują się tak, jakby mnie żałowali, bo pewnie nikt mnie nie zaprosił, bo pewnie nie mam gdzie iść, bo coś tam. Tak jakby wszyscy mieli lubić imprezy. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Raz, na studiach, gdy Sylwestra spędzałem w domu, celowo się położyłem przed północą i już się obudziłem w nowym roku.

    Hej!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czcigodny Antku
    Pozdrawiam z krainy w której nikt w uczciwszy Twoje uszu (czy może raczej oczy) tak zwane "globalne ocipienie" nie wierzy. Bowiem na polibudzie studentów uczy się podstaw wymiany ciepła. Więc kretyn nie zdający sobie sprawy z tego że dwutlenek węgla wytwarzany przez przemysł można pominąć w bilansie "gazów cieplarnianych" w atmosferze ziemskiej, wyleciałby z egzaminu z dwóją w indeksie.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Stary Niedźwiedź

    OdpowiedzUsuń
  4. Och, jak dobrze widzieć, że nie tylko ja kompletnie w tym roku nie mam ochoty na huczną imprezę tudzież innego rodzaju fun!
    A Sylwester w kinie.. och, jaka szkoda, że nie napisałeś tej notki z tydzień temu, pewnie jeszcze byłyby bilety!

    Pozdrawiam,
    i życzę spokojnie śpiących krasnali! ;)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.