czwartek, 23 grudnia 2010

Abstrakcja stygmatyzuje

Jak, nie chcąc tego, zatruć uczniom (niektórym) żywot na ostatniej lekcji w roku kalendarzowym?

Już tłumaczę.

Kończymy średniowiecze. Temat spokojny - fragmencik "Boskiej komedii" Dantego. Polecenie banalne - "Na podstawie fragmentu z podręcznika NARYSUJ Lucyfera."



Jakiż jęk się podniósł! Jak to marudzili! Jak się zarzekali, że talentu nie mają, że to jest język polski a nie jakaś plastyka.

Jedna dziewczyna się na mnie autentycznie obraziła. Siedziała, wbijając wzrok w moją osobę i drapiąc pazurkami zeszyt.

Gdy się wybrałem na przechadzkę po klasie, połowa zasłaniała swoje dzieła, a druga połowa dała wyraz całkiem przyzwoitych umiejętności - Lucyfer nawet jakoś tam siebie przypominał.

Jednak nieco drażnił mnie ten ich wstręt do rysowania. ( Ja wciąż coś rysuję na tablicy - a to Wertera strzelę, a to Konrada, co grozi Bogu)

- Nie wiem, czemu się tak buntujecie... Przecież mieliście plastykę w gimnazjum.
- Mieliśmy - odpowiadają - ale my głównie abstrakcje rysowaliśmy...

PS

Już widzę moich uczniów za kilka lat.

- Tato, narysuj mi wiatrak.
- Daj kredkę.
Po chwili.
- Tato, co to jest?
- Wiesz, dziecko, tatuś w szkole tylko abstrakcje rysował...

4 komentarze:

  1. Ja do Autora z życzeniami dobrych, udanych Świąt :) Radości Antku i trochę beztroski :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mało świąteczne to polecenie było ;p Lucyfera... też mi coś ;p


    P.S. Bosy Antku :) skąd wziąłeś tę teorię, którą u mnie w komentarzu opusujesz?? Musi chyba mieć ona źródła gdzieś w podświadomości głęboko... albo dotyczy tylko Mężczyzn ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Następnym razem daj im polecenie: narysujcie ideę Lucyfera. Jak abstrakcja to abstrakcja ;)
    Wesołych!

    OdpowiedzUsuń
  4. ale bym poleciała w fantazję...ho ho...

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.