poniedziałek, 25 października 2010

Koneser

Wczoraj Synek wytaszczył sobie na środek pokoju ciężki album z reprodukcjami obrazów Picassa. Zaczął wertować i nagle spomiędzy kartek wypadł mu jeden z moich malunków. Taka uliczna scenka rodzajowa, z czasów, gdy jeszcze wierzyłem, że będąc prawie daltonistą, będę w stanie łączyć ładnie kolory.

Synek patrzy uważnie.

- Co to jest? - pyta Mamę.
- Tatuś namalował. Podoba ci się?
- Tak! - odpowiada zdecydowanie.

Po chwili wraca do Picassa. Zatrzymuje się przy jednym z obrazów


i po dłuższym namyśle mówi:

- To jest skomplikowane.

3 komentarze:

  1. Widzisz dla syna jesteś może mniej skomplikowany ale zdecydowanie lepszy niż Picasso. Tak trzymaj
    Natka

    OdpowiedzUsuń
  2. Mądry malec, gratuluję dla mnie Picasso tez ni w ząb nie jest zrozumiały :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Picasso w porządku jest, ale Synek wie swoje.

    Pzdr

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.